sobota, 25 marca 2017

Kocham życie

  Kocham życie, jego dynamizm, twórczość, piękno, ideały i wartości, które nadają mu sens...Cieszy mnie fakt, że żyję, chociaż nie zawsze jest prosto to właśnie dlatego cenię sobie życie, że trzeba walczyć o jego smak i nie pozwolić, aby wciągnęły mnie zawirowania i mętne wody. Kocham życie i chciałabym aby każdy mógł żyć i doświadczyć Jego  piękna i siły.
  Moja znajoma opowiadała mi, że rodziła swoją pierwszą córeczkę dwanaście godzin ale kiedy dziewczynka pojawiła się na świecie wypełniało ją tak wielkie szczęście, że zapomniała o bólu i była gotowa znowu rodzić. W moim mieście, w Oknie Życia w przeciągu miesiąca znaleziono dwoje dzieci, dziękuję Bogu, że mogły się urodzić, na pewno znajdą się ludzie, których te istotki uszczęśliwią...Swoją drogą ma rację moja siostra, która  mnie pytała: W jakiej sytuacji muszą znajdować się ludzie, że decydują się na  oddanie dziecka?
  Z przejęciem czytam o kobiecie, która zdecydowała się usunąć swoje trzecie dziecko, nie wierzę, że w jej sercu   jest pokój i szczęście. Nie umiem zrozumieć kobiet, które uważają,że aborcja jest słuszna.
Czasami kobiety, które pozbyły się swoich dzieci  usprawiedliwiam  myśląc, że nie były same wystarczająco kochane, że nie miały obok siebie mężczyzn, kochających i mądrych, nie mogę uwierzyć, że kobieta kochana będzie chciała usunąć dziecko.
 Opowiadała mi pewna nauczycielka, że w jej średniej szkole dziewczyny zachodziły w ciążę i przychodziły do niej z informacją, że idą się pozbyć dziecka, owa nauczycielka robiła wszystko, aby dzieci mogły się urodzić. Długa i wyczerpująca była to walka. Kiedy dzieci się urodziły obie przyszły do niej z wózkami jako najszczęśliwsze kobiety na świecie.
  Życie jest darem i cudem, w dzisiejszych czasach nie jest wcale takim oczywistym, móc począć dziecko. Wiele małżeństw oddało by wszystkie pieniądze świata, aby mogli mieć dziecko. Dlatego taką arogancją wydaje mi się ,,pozbycie się problemu".
  Dzisiaj obchodzimy Dzień Świętości Życia, w dniu kiedy do Maryi przyszedł anioł i powiedział jej, że będzie Matką Boga. Po długich rozmyślaniach postanowiłam podjąć  Duchową Adopcję Dziecka Poczętego tzn będę się modliła aby kobiety zechciały urodzić dzieci, których nie chcą, aby miały taką odwagę i potem mogły je oddać w szpitalu lub do Okna Życia. Tyle par czeka na dziecko...Maryjo Matko Pięknej Miłości, wypraszaj nam łaskę miłości do życia swojego i innych.        

czwartek, 23 marca 2017

Prywatna wiara

     Usłyszałam, a może przeczytałam ostatnio zdanie, że w Polsce łatwiej jest przyznać się do tego, że się jest niewierzącym, niż do faktu, że wiara jest dla kogoś ważna. Ludzie wierzący uchodzą w pewnych środowiskach za ciemniaków nieoświeconych, nietolerancyjnych i nieznających się na życiu i na pewno chcą narzucić wszystkim innym swoją wiarę. Z dużym zaciekawieniem i jako pewną sensację czytam świadectwa nawrócenia, znanych ludzi, ze świata artystycznego i medialnego, szczególnie.
  Czasami mam wrażenie, że do tolerancji zobowiązani są tylko wierzący, inni mogą mówić co chcą, pisać co chcą i obrażać w najokrutniejszy sposób. Przecież nikt im nie rzuci w oczy o miłości bliźniego. I tak jak znoszenie obelg i bark tolerancji dla wiary publicznie wyznawanej, mogę  uznać za część mojego chrześcijaństwa, tak nie mogę się zgodzić, że wiara jest prywatną sprawą tego, kto wierzy.
    Myślę, że dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, potrzebujemy  przyznawania się do wiary, bez zbędnej ostentacji i manifestacji. 
  Dać świadectwo nie tylko  niewierzącym ale sobie wzajemnie poprzez proste gesty, odmawiam różaniec i nie muszę go kurczowo ściskać w ręku, inni widzą, pozdrawiam sąsiada, którego spotykam w kościele, nie boje się mówić w pracy, że zależy mi na wolnej niedzieli bo chciałabym  pójść na mszę świętą, czy mieliśmy odwagę powiedzieć w pracy komuś, że się z niego pomodlimy? Tysiące drobnych gestów, gdzie mogę przyznać się do wiary, do przynależności do wspólnoty. Kto z nas ma odwagę przeżegnać się przed Kościołem, na ulicy? A przecież jest to miejsce poświęcone.
  Potrzebujemy wyznawać wiarę przed ludźmi wierzącymi, ponieważ w ten sposób nasza wiara się umacnia, daje nam poczucie przynależności do wspólnoty ludzi wierzących, że nie jesteśmy sami, że są ludzie w codziennym życiu, dla których wiara jest ważna.
   Do napisania tej krótkiej refleksji skłoniły mnie  również  rekolekcje w mojej katolickiej szkole, gdzie młodzi, opowiadali publicznie jak ważne to było dla nich przeżycie. Po ich wystąpieniach, ktoś inny mi powiedział: Nie wiedziałam, że w naszej szkole jest tak wielu ludzi, którzy tak poważnie traktują swoja wiarę.
  Za wielki akt odwagi uważam, przyznawanie się do wiary aktorów i dziennikarzy, którzy często  bywają z tego powodu izolowani i hejtowani.
  Czasami, kiedy mam  iść w habicie,  w jakieś mało religijne miejsce i mam obawy, ze ktoś powie mi coś przykrego, noszę w sobie odpowiedź, że żyję w wolnym kraju.
  Jednak nie przestaje mi  towarzyszyć stale pytanie, dlaczego wiara jest tak wstydliwą sprawą, dlaczego w nas jest tyle lęku i niepewności, dlaczego nie jesteśmy dumni, że należymy do Jezusa?  
  

czwartek, 16 marca 2017

Doświadczyć Obecnosci Boga

   Ostatnio chodzę  z fragmentem Ewangelii, który mówi, jak Pan Jezus ukazał swoją chwałę uczniom. Twarz jego zajaśniała jak słońce, a odzienie zaś stało się białe jak światło (....) z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Mt (17,1-9). Uczniowie zobaczyli Jezusa jako Boga, doświadczyli Jego Piękna
  Idąc tym tropem ośmielam się twierdzić, że święta Matka Teresa z Kalkuty musiała mieć podobne doświadczenie Pana, które dawało jej siłę i moc do podejmowania dzieł wbrew logice świata. Zbierała ludzi umierających z ulicy, zakładała umieralnie, aby  mogli godnie umrzeć, przyjmowała dzieci niechciane, porzucone i chore, i wiele jeszcze innych dzieł, przy tym posługiwała się, bardzo  ubogimi środkami. 
Czyniąc takie dzieła, przeżywała nieustanną tęsknotę za Bogiem, która była autentycznym cierpieniem. Jak niezwykłe  musiało być to spotkanie z Panem na górze Tabor, że w tak mocny sposób naznaczyło jej życie.
   Kontynuując historię ludzi niezwykłych, chciałabym dodać, że Ci którzy czynili i czynią wielkie rzeczy dla Pana, mieli lub  mają, podobny rodzaj doświadczenia, spotkania z Nim. Myślę, że każdy z nich doświadczył Boga w jakimś aspekcie, bo pewnie gdyby Go spotkali takim jakim JEST, umarliby, z nadmiaru Miłości, Piękna, Majestatu i Wielkości Boga, to musiało być  coś wyjątkowego, jak bardzo, musieliby oni sami, zechcieć nam opowiedzieć.
     O czym ja piszę? Czy może kogoś zainteresować opisywanie spotkania z Bogiem i to nie swojego ale innych? Hmm. Spróbuję,w końcu nie o liczby chodzi....
   Co to znaczy doświadczyć Boga? Spotkać Go? Kiedy to może  się stać i  czy jest to zarezerwowane tylko dla niektórych np. świętych?
  Jestem przekonana, że nasz Pan,  każdemu  chce dać się poznać i spotkać z nami, że On wychodzi na drogę i wygląda czy jesteśmy gotowi aby Go przyjąć...Natomiast nasze życie, zajęte sobą, swoim szczęściem lub nieszczęściem, skoncentrowane na własnym ego, pogonią za tym aby nadążyć za życiem tu i teraz, zapomina o Bogu, a jeśli pamiętamy, to traktujemy Go często jak instytucję usługową prosząc, w nieskończonych sprawach: małych i wielkich, uważając, że wszystko powinno odbywać się według naszego scenariusza.
  Na to wszystko nakłada się jeszcze nasze wyobrażenie o Bogu, które zdobywamy na skutek różnych doświadczeń. W ten sposób blokujemy przystęp Panu Bogu do naszego serca. To nie znaczy, że nam nie pomaga ale, że my, nie możemy Go spotkać. 
  Gdzieś w głębi serca przeczuwam, że może być kilka kluczy do tego Spotkania (inni wymienią zapewne  jeszcze więcej), pierwszym z nich, jest pragnienie Boga w swoim życiu, potem, szczerość, prawda o sobie, ciągle na nowo odkrywana, stała  modlitwa przed Panem, która przeradza się w miłość.
Tak, modląc się tym kim jesteśmy, mając dla Pana czas, spotykamy GO, w Jego Słowie przede wszystkim, w naszym życiu i w swoim sercu i na wiele innych jeszcze sposobów, który każdy z nas zapragnie. Może to nie jest chwała  jaką Objawił Pan apostołom na Gorze Tabor, czy swoim świętym przez wieki objawia ale jest to poruszenie serca, które mówi nam, że On jest, ta Obecność nas ogarniająca, z którą nic nie  może się równać, która budzi coraz większe pragnienie Pana, więcej i więcej i życia bardziej radykalnego dla Niego, tu i teraz w tym miejscu i czasie, gdzie obecnie jesteśmy i jacy jesteśmy. 
  Pozwolić się ogarnąć tej Chwale, pozwolić przemieniać swoje życie. Pozwolić Bogu wejść w swoje życie tak jak On tego pragnie i chce, poddać się całkowicie. To świętość.
    
                                                           

piątek, 10 marca 2017

Przebaczyć jak to łatwo powiedzieć

      Przebaczyć wrogom. Kochać nieprzyjaciół Twoich przyjaciół. Poruszyły mnie te słowa  bardzoponieważ świadczą one o wielkości tego, kto to powiedział, bo nie jest to zwykły frazes ale przekonanie wypływające z życia. Przebaczenie. Jeszcze do niedawna myślałam, że potrafię przebaczać, i że nie jestem osobą zawziętą.
  Ach, te złudzenia i podtrzymywanie o sobie dobrego mniemania. Człowiek ma jednak wielką zdolność do okłamywania samego siebie. Otóż, bardzo trudno mi przebaczać i ze wstydem przyznaję, że mam momenty w swoim życiu, gdzie nie chciałam przebaczać i wiem coś na temat. Możemy przebaczać  na dwa sposoby, pierwszy: przebaczenie pragnieniem i intelektem:
  Mamy pragnienie przebaczenia, rozumiemy, że jest to ważne i konieczne, i czynimy to aktem woli. I to jest dobre, a drugi sposób to: przebaczenie sercem. Ten drugi rodzaj przebaczenia powoduje, że stajemy się wolni i gotowi do obdarowywania na nowo miłością.
   Trud  przebaczenia polega na otwarciu serca, dla tego kto nas skrzywdził. Przebaczyć rodzinie, przyjaciołom, koleżankom, kolegom, samemu sobie, jakoś nam to idzie, lepiej lub gorzej, wolniej lub szybciej i oby szło. Ale przebaczyć wrogom naszych przyjaciół, tych których kochamy?Czy nie za duży to radykalizm? Wrogowie naszych przyjaciół, są naszymi wrogami i przebaczenie wcale  nie jest proste.
   Czasami, czara goryczy się przelewa, a czasami krzywda jest tak wielka, że nie chcemy przebaczyć, bo wydaje się nam, że tak jest sprawiedliwie ale tak naprawdę, wtedy stajemy się ludźmi zgorzkniałymi i nienawidzącymi siebie i cały świat. Brak przebaczenia zabija nas, a nie krzywdziciela. Oddala nas od innych, bo trwamy w uporze serca, przekonani o własnych racjach. W końcu, a może na początku, nie możemy dać Bogu przystępu do naszego życia, bo w naszym sercu jest nienawiść.
    Chrześcijaństwo jest religią radykalną, jednym z przejawów jego radykalizmu, jest miłość nieprzyjaciół, do tych, od których doznaliśmy krzywdy i upokorzenia, to trudna miłość i łatwo  się nie przebacza ale wartość życia wiarą w Jezusa Chrystusa, polega  na tym, że podejmujemy to co jest trudne, a czasami nawet niemożliwe.
Abyśmy  więc mogli  kochać nieprzyjaciół, potrzebujemy im przebaczyć, może czasami codziennie na nowo, może najpierw wolą. Dar przebaczenia jest dany przez Pana każdemu, czy zechcemy go przyjąć? Z drugiej strony, czy Pan Jezus, nie pokazał nam, jak bardzo cenny jest w Jego oczach każdy człowiek, kiedy umierał za nas na krzyżu, czy Jego Miłość, nie przekonuje nas o słuszności i potrzebie przebaczenia?
   Panie, uczyń moje serce gotowym  do przebaczenia, moim nieprzyjaciołom i naucz mnie kochać nieprzyjaciół moich  przyjaciół.    

środa, 8 marca 2017

Kobieta dzisiaj


   Mam nieodparte wrażenie, że żyję w momencie kiedy dokonują się zmiany kulturowe i cywilizacyjne. Jedną z tych zmian jaka zachodzi na moich oczach, jest rola kobiety w społeczeństwie. Stosunkowo niedawno kobieta była postrzegana jako: żona, matka i przy okazji realizująca się zawodowo piękna zadbana kobieta. Dzisiaj słyszę pytanie: Kto to jest kobieta idealna? I odpowiedź: to kobieta inteligentna, wykształcona, mądra... I jeszcze jedna wypowiedź: Najpiękniejszą rolą w moim życiu, jest rola mamy.Lub hasło: Jestem katoliczką i kocham modę. Czy nie zabawne?  Sugerujące, że katoliczki nie kochają mody...
  Zastanawiam się dlaczego tak bardzo próbujemy na nowo siebie określić? Co takiego  wyjątkowego możemy wnieść do społeczeństwa?
  W moim odczuciu poszukujemy, w jaki sposób  być obecną w społeczeństwie i nie upodabniać się do mężczyzn i ich sposobu działania nastawionego na walkę i rywalizację. Wyjątkowość  świata kobiecego będzie polegała na otwarciu na relacje, na budowaniu więzi, dostrzeganiu człowieka w sprawach wielkich i małych. 
  Myślę, że  próbujemy się na nowo określić, bo widzimy wiele nowych perspektyw dla siebie, że dom nie musi być jedynym miejscem kobiety, gdzie może ona się spełniać. Być kobietą nowoczesną z zachowaniem wartości tradycyjnych takich jak: wiara, rodzina, dom, praca. Czy to jest możliwe? Jeśli tak, jak to robić? Jak w nowy sposób odczytać siebie  w oczach Boga ? W natłoku  tak wielu informacji o kobietach, które znajduję w internecie, szczególnie dzisiaj, w taki sposób odczytuję  poszukiwania kobiet wierzących, poszukujących i pragnących pełniejszego życia. Kobiety chcą być słyszane, chcą mieć coś do powiedzenia, chcą być szanowane w tym co mówią i w tym kim są.
 Podobnie rzecz ma się z mężczyznami, ponieważ  mężczyźni i kobiety mają te same potrzeby. Myślę, że budowanie  świata, w szacunku do drugiej płci, jej odmienności i piękna, świadomości, że wzajemnie siebie potrzebujemy, może  przynieść nam nowych ludzi, którzy przyniosą ziemi pokój.

piątek, 3 marca 2017

Spotkanie w sztuce

    Niedawno odkryłam, że sztuka może być miejscem spotkania z Bogiem.
 Właśnie poprzez pewien obraz spotkałam Serce Jezusa. 
 Kilkanaście lat temu, ktoś napisał do mnie kartkę, na której odwrocie znajdował się  obraz brata  Mario Venzo włoskiego jezuity, który żył w XX w  (patrz obok). Zachwycił mnie ten wizerunek i towarzyszył mi, zawsze ilekroć myślałam o Bożym Sercu. Czasami nie wiesz dlaczego, zachwyca Cię ten dobór kolorów, wyraz twarzy, cierpiący ale nie dramatyczny i to gorejące (palące się) Serce,  gdzie nie masz wątpliwości, że to Miłość wylewa się, aby dać siebie innym. Z całej tej dramaturgi, którą  odczytuję w tym obrazie, płynie wielki pokój.
  W moim odczuciu Serce Jezusa, jest pewnego rodzaju personifikacją Nieogarnionego Boga, przybliża nam jakąś część tej Niewyczerpanej Tajemnicy, wydaje mi się, że możemy odnaleźć tu  dwie rzeczywistości, Nieskończoną Miłość Boga i Tajemnicę Odkupienia. A może to jest jedno i to samo? Nie jest to infantylna Miłość w stylu, Bóg Cię kocha, będzie dobrze ale to Miłość, okupiona cierpieniem. Miłość, która współuczestniczy w naszych cierpieniach, jest obecna w naszych radościach, bólach i nadziejach. Bóg bliski, a jak bardzo Inny. Kochający w ludzki sposób, a jednak tak bardzo różny od naszej ludzkiej małej interesownej miłości. Czasami chcemy go dopasować do naszych standardów myślenia, rozumienia postrzegania ale On mówi, nie jestem tym, co o mnie myślisz, jestem więcej, nieskończenie więcej.... Kiedy pozwolisz się przekonać o mojej Miłości? Czy trzeba nam coś więcej na Wielki Post?
  Dać się przekonać Bogu, o Jego Miłości, uwierzyć, że wszytko cokolwiek nam da,  pochodzi z jego ręki.
 Serce Jezusa, źródło życia i świętości...Serce Jezusa, gorejące ognisko miłości....Powtarzam zachwycające słowa Litanii.
  I na koniec modlitwa szkół urszulańskich: Zbawicielu nasz, bądź zawsze naszym Królem, mamy w Tobie pełną i niepodzielną nadzieję. Niech Duch Twój, przenika nasze myśli, pragnienia, słowa i czyny. Błogosław nasze zamiary, bierz udział w naszych radościach, cierpieniach i pragnieniach. Daj nam poznać Cię coraz więcej, miłować i służyć Ci nieustannie. Niech na całej ziemi będzie czczone, kochane, chwalone,  zawsze i wszędzie  triumfujące Serce Jezusa.Amen

piątek, 24 lutego 2017

Milczenie heroizmu

     Wśród wielu wartości za powszechnie uważane jako wyjątkowe, wyróżnić należy te ponadczasowe jakimi są: bohaterstwo, honor i odwaga i jeszcze coś:
  Heroizm to zdolność do wielkich czynów dokonywanych przez bohaterów, obdarzonych wyjątkowym męstwem i odwagą. Tyle definicji z internetu. Ale o co chodzi?
  Nie wiem czy wy też  tak macie, ale ja  ciągle potrzebuję w moim świecie, ludzi odważnych, gotowych  do poświęceń, walczących w słusznej sprawie, dla których tak, znaczy tak, a nie, nie, którzy mają wizję przyszłości i nie potrzebują  wyjaśnień i usprawiedliwień, w istotnych sprawach, że  liczy się coś więcej niż  zdrowie, pieniądze i życie. Może dlatego tak kocham harcerstwo, a może dlatego zostałam zakonnicą? 
  Jedno wiem, Rodrigues z Milczenia nie jest moim bohaterem, nie uważam, że stracił wiarę by ją zyskać, ani nie myślę, że Pan Jezus go potępi. Po porostu nie został obdarzony  tym wyjątkowym męstwem i odwagą jakiej wymaga heroizm.
   Pytałam siebie dlaczego tak irytował mnie Rodrigues ze swoją niekończącą się słabością , by w końcu się poddać? 
Ponieważ słabość jest codziennym moim udziałem, a chciałabym wiedzieć, że można ją przezwyciężyć, że to nie ona rozdaje w mym życiu karty, że wierność wyborowi i miłość do Boga, może znieść więcej.
 Kocham wartości ponadczasowe, stałe,  pewne, nie podlegające zmianie. One mi dają siłę do walki, do podejmowania codziennego trudu zmagań z własną słabością i przeciętnością, do wychodzenia  ze swojego wygodnictwa, egoizmu, do współczucia i współodczuwania. 
 Podziwiam tych, co określają swój system wartości jako: honor, odwaga i męstwo i czynią go kodeksem swojego życia codziennego, w rodzinie, w pracy, w zakonie....Ile tam mamy okazji do heroiczności.
  I kiedy czasem mam wątpliwości, co do młodego pokolenia, to myślę o tych, którzy są zapatrzeni  w Żołnierzy Wyklętych,( to nie tylko Narodowcy), a którzy są wzorem tych cnót.
 Każde pokolenie potrzebuje ideałów, wzorców, że warto być niezłomnym w Sprawie, w którą się wierzy, że wierność, odwaga, honor  i męstwo, to coś szlachetnego i pięknego, dlaczego warto oddać życie. 
  Czy dzisiaj heroizm milczy? Wypatruję  z zaciekawieniem  Judymów i Siłaczek XXI w.  Czy ponadczasowe wartości są dla nich tym samym co dla pokolenia ich ojców i dziadów? Jak dzisiaj je rozumieją? Praktyczny racjonalizm, czy tragiczny heroizm? Pytanie trwa.