wtorek, 29 sierpnia 2017

O poznawaniu Boga


  Zastanawiam się dlaczego jedne wpisy na tym blogu cieszą się większym zainteresowaniem, a inne mniejszym.


Jednak jeszcze bardziej zdumiewa mnie popularność zdania Bóg jest dobry.

 Zdanie Bóg jest Miłościąwydaje się być pustym, nic nieznaczącym sloganem i nie robi na nas takiego wrażenia, jak stwierdzenie Bóg jest dobry. Jakby ta prawda była  czymś zakrytym przed nami, chociaż jesteśmy ochrzczeni i mamy Ewangelię.

 W jakiego Boga wierzymy? Gdybym zapytała kogoś z czytających ten tekst, jaki jest Twój Bóg, co byście odpowiedzieli?
 Prawdą jest, że  Boga postrzegamy przez pryzmat doświadczenia ludzkich relacji, najbardziej przez relację  matki i ojca do nas i najbliższych, często, to, jakiego mieliśmy ojca, wpływa na nasze myślenie o Bogu, na przeżywanie relacji z Nim.

 Może dlatego trudniej jest nam uwierzyć w miłość, która  jest obarczona niedoskonałością lub grzechem człowieka, a łatwiej w dobroć, bo  tę z kolei nam łatwiej przyjąć.

 Jak  ważny jest obraz Boga, to co o Nim myślimy i o tym  jaki jest,  chyba nie muszę nikogo przekonywać, i że od tego zależy nasza wiara i to jak wierzymy.

  Aby nasza wiara mogła się rozwijać i dojrzewać  musi się  zmieniać nasze wyobrażenie o Bogu. Czasami myślimy, że kiedy  chodzimy do kościoła w niedzielę , modlimy się, przystępujemy do spowiedzi, a nawet czytamy Pismo święte, pomagamy innym, staramy się żyć dobrze, krótko mówiąc wypełniamy wszystkie nasze obowiązki wypływające z wiary lub stanu życia, wtedy jesteśmy ludźmi wierzącymi i dobrym i jest nam tak  dobrze.
  Jednak czy na pewno to wystarczy?
Czy nigdy nie czuliśmy się zaproszeni do poszukiwania Boga takim jakim On jest naprawdę, poza moim myśleniem. Czy jesteśmy przekonani, że Bóg jest tylko taki  jak sobie Go wyobrażamy?

  Chrześcijaństwo zaprasza nas do relacji z Bogiem, który jest bliski i daleki, który jest Inny niż wszystkie nasze wyobrażenia, stąd możemy się czasem  bać, dlatego też mamy Jezusa aby nas nie przerażał, bo  ta inność to inność Miłości, przekraczającej nasze ludzkie kalkulacje,  całkowicie darmowej i bezinteresownej, obdarowującej,  wyprzedzającej.

 Ten własnie Bóg, pozwala nam  poznać siebie,  w swoim Słowie, np poprzez czytanie Ewangelii, tego Boga rozpoznajemy  z wiarą i ufnością w  przyjmowanych sakramentach, w modlitwie szczerej i serdecznej i w  drugim kochanym i niekochanym człowieku. Bóg jest dobry. To prawda ale czy tylko? Czy moje serce pragnie Boga? Tęskni za Nim, oczekuje?
 Dobry Boże, spraw abym Cię bardziej poznał, pokochał i szedł w Twoje ślady        

wtorek, 22 sierpnia 2017

Przyjaźń dla wszystkich

 
   Przyjaźń jest tym, za czym tęsknimy, czego poszukujemy i potrzebujemy, niezależnie od stanu życia, czy to, w małżeństwie, kapłaństwie, czy życiu zakonnym, bądź w samotności, mężczyźni i kobiety wszyscy pragniemy przyjaźni.
 Być może z tych samych przyczyn ostatnio bardzo poruszyły mnie słowa o  przyjaźni kierowane przez Jezusa do uczniów. 
Nie ma większej miłość niż ta gdy ktoś poświęca swoje życie za przyjaciół.Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeśli spełnicie wszystko co wam polecam. Już was nie nazywam sługami ale przyjaciółmi J 15,(13 -15)

 Mówi Jezus do swoich uczniów, w kontekście winnego krzewu lub winorośli, w zależności od tego jakie tłumaczenie mamy Pisma Świętego. 
  
  Czy możemy  uznać się za przyjaciół Jezusa? Czy możemy poczuć się  zaproszeni do tego typu relacji z Nim? Ile razy omijaliśmy te wersety przekonani, że to tylko do uczniów ale na pewno nie do nas. 

  Myślę, że to zapewnienie o przyjaźni, jest kierowane do każdego z nas, bo przecież Jezus poświęcił swoje życie za nas, za mnie  i za ciebie nie tylko za  najbliższych uczniów. 
  
  Zapytajmy więc co to za przyjaźń i o co tu chodzi, a Słowo poprowadzi nas do Księgi Wyjścia do rozdziału 33, kiedy Mojżesz rozmawia z Bogiem twarzą w twarz, jak rozmawia się z przyjacielem, w bliskości,  Bóg daje się poznać Mojżeszowi, Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba wchodzi w bliską relację z Mojżeszem, pozwala aby ten poznał go sercem.

 Mojżesz przebywając w tej bliskości, rozmawia z Bogiem  bardzo śmiało : ,, Jeśli znasz mnie i znalazłem łaskę w twoich oczach, objaw mi swą drogę bym poznał Cię" (...) Objaw mi swoje palny. Bóg ulega Mojżeszowi i pozostaje obecny pośród narodu. Mało tego, Bóg ukazuje Mojżeszowi swoją chwałę, pozwala aby ten stanął tak blisko Boga jak to jest tylko możliwe dla człowieka, stanąć w bliskości Boga...Oto istota przyjaźni....
  Poznać Boga, pełnego miłości i miłosierdzia, czułego w stwarzaniu na nowo człowieka, po jego odejściach i niewiernościach, wiernego  nieskończenie i w takim samym stopniu cierpliwego. Do takiej relacji zaprasza nas Pan. Wiemy, że przyjaciela możemy poznać tyle na ile on sam nam zechce się dać poznać. Podobną sytuację mamy i tutaj.  
 Czy możemy uwierzyć, że jesteśmy wezwani do bliskiej relacji z Bogiem, do  rozmawiania z Nim jak z Przyjacielem, że znaleźliśmy łaskę w jego oczach?
 To nie wy wybraliście mnie lecz ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili, aby owoc był trwały: aby mój Ojciec dał wam wszytko o co Go poprosicie w imię moje .
 To wam przykazuje abyście się miłowali J 15,16-17  

sobota, 12 sierpnia 2017

Wiara między emocjami a rozumem.


 Jaka jest różnica między litanią do Najświętszego Serca Pana Jezusa, a modlitwą uwielbienia? Zapyta ktoś, niektórzy uśmiechną się z politowaniem. Ale litanie  również oddają chwałę Bogu, w przepięknych wezwaniach, zajrzyjcie jeszcze do litanii do Imienia Jezus.

 Z tym, że tu modlimy się pewną formułą, którą ktoś nam zaproponował, a modlitwa uwielbienia płynie z naszego serca. 
Nie wiem co jest lepsze w każdym razie obie formy są piękne i zależy, kto w czym się odnajduje i Bogu dzięki. Wydaje mi się, że modlitwa uwielbienia to jest ta nowa forma pobożności, która pojawia się coraz częściej, również klasztorach. 
  
Ostatnio dużo myślę, o doświadczeniu Boga, o przeżywaniu Go. 
Z jednej strony jest to fascynujące, bardzo angażuje człowieka emocjonalnie, z drugiej strony budzi moją nieufność i pytanie czy o to do końca chodzi w wierze? Śpiewy uwielbienia, tańce, flagi, modlitwy wypowiadane na głos i spontanicznie, wszystko to jest bardzo dobre i ważne ale  co zrobimy jak zabraknie nam emocji? I  sama sobie zadaje pytanie ale czego się czepiam?

   Myślę, że relacja z Panem Jezusem potrzebuje i emocji i rozumu. Emocje nas zbliżają do Boga, rozum pozwala nam go poznać. Dlaczego wierzę, w co wierzę, czego szukam, kim jest Bóg, jakich wyborów powinnam dokonać, jak postąpić w danej sytuacji? Nie bez przyczyny w Odnowie w Duchu świętym mówi się o formacji, również intelektualnej .
  Emocje, rozum i wola. Te trzy rzeczywistości prowadzą nas do dojrzałego przeżywania wiary, która wydaje mi się pełna. Oddzielenie od siebie jednej z tych rzeczy, zawsze będzie podejrzane jakieś takie nie do końca....
 Sam intelekt to za mało, bo można wszystko rozumieć i wiedzieć, a jednak nigdy nie spotkać się z Bogiem Żywym, nie doświadczyć jego mocy.  O emocjach już pisałam wyżej. Natomiast wola uczy nas stałości, wierności: w modlitwie, w podjętych decyzjach,  niezależnie od rodzaju  emocji, tego co się przeżywa: w zdrowiu i chorobie w powodzeniu i porażce, w emocjach wzniosłych ale i tych przykrych, nie chcianych, aby zawsze być z Jezusem, tak, tego uczy nas wola, jednak wola bez emocji tworzy jakiś dziwny, zimny, twór ludzki.   
 Niektórzy łatwiej przeżywają swoją wiarę intelektem ale kiedy naprawdę są uczciwi w swojej wierze i poszukiwaniach Boga, muszą wcześniej lub później pozwolić dojść do głosu emocjom i podobnie jest z tymi, którzy najpierw przeżywają swoją wiarę emocjonalnie, a chcąc się rozwijać muszą zacząć używać intelektu.
 Przyjaźń między emocjami, a rozumem w przeżywaniu wiary jest konieczna, a że bardzo trudna to chyba nie muszę nikogo przekonywać. 
 W wierze jest jeszcze coś takiego jak Łaska - Dar, udzielany nam  przez Pana i może ta harmonia lub przyjaźń, w zależności jak ją nazwiemy, może zostać nam dana właśnie jako Łaska.    
              

wtorek, 8 sierpnia 2017

Tu i teraz

   Postanowiłam dzisiaj  być obserwatorem,  a że byłam w podróży, okazji miałam wiele, pomijam piękno krajobrazów, które autentycznie mnie zachwycały, a że miałam głowę  wolną od zbędnych rozmyślań mogłam się nimi cieszyć.

  Tym co szczególnie koncentrowało moją uwagę, to ludzie, a to, spora liczba kolorowych i obcokrajowców w małej miejscowości, z której wracałam i miłe pogawędki znających się mieszkańców, jadących w autobusie w dzień targowy, poza tym, dużo  ludzi wyległo dzisiaj na trasy piesze, bo słonko świeciło i nie było upalnie.

   Dziwiłam się radośnie, specyficznemu akcentowi krakusów, którego  nuta zawsze przyjaźnie mnie nastraja, po czym zdumiona stwierdziłam, jak ten świat się zmienia, bo kobiety są taksówkarzami, a była to pani między 30-40 rokiem życia. Kiedyś to było niebezpieczne ale dzisiaj kobiety niczego się nie boją, prowadziłam rozmyślania, popijając herbatę z cytryną, w dworcowej kafejce, nagle zwrócił moją uwagę młodzieniec siedzący  na parapecie okna, pierwszego piętra,  co on tak robi w dużym mieście, czyżby podziwiał widoki? Ależ skąd, sprawdza co nowego w komórce...

  Inni młodzi chłopcy miło się kłaniają, swoją drogą to ciekawe, że częściej Szczęść Boże mówią chłopcy niż dziewczęta, zawsze zdumiewa mnie to,  za chwilę się okazuje, że Ci chłopcy to Ukraińcy, muzycy. Czas płynie powoli w oczekiwaniu na kolejny autobus...

 Na chwilę staję się obiektem większego zainteresowania, bo mniejsze mam zawsze, z racji habitu. Zaśmiewałam się niemal w głos, czytając sarkastyczne uwagi redaktor Baranowskiej o  osobach ze świadka artystycznego...Spostrzegam nagle, że ludzie siedzący w pobliżu przypatrują mi się z uśmiechem, no cóż...Jak człowiek do innych przyjaźnie nastawiony to i inni postrzegają cię podobnie.

 I na tym kończy się moja obserwacja, że nie wspomnę o pasażerce, która przez trzy godziny raczyła mnie opowieściami ze swego życia, na ile były prawdziwymi sam Bóg raczy wiedzieć...
   Często wam się tak zdarza  chłonąć rzeczywistość tu i teraz? Mnie nie. Zazwyczaj spieszę się, rozwiązuję ważne kwestie życiowe i nie życiowe.
  Czasami, aby poczuć się szczęśliwym,  wystarczy tylko być tu i teraz, w tym co jest, poczuć smak życia.