piątek, 26 stycznia 2018

Siostry i stereotypy

  Często obserwuję dosyć uproszczony sposób postrzegania  sióstr zakonnych, dotyczy to zarówno  ludzi młodych  jak i dorosłych, nie pomijając księży, zarówno ludzi wierzących i niewierzących, przy czym Ci drudzy, często spoglądają na siostry z pewną ciekawością, jako relikt przeszłości i  dziwowisko. 
  Siostry muszą robić coś bardzo dobrze albo być wyjątkowe, aby mogły być postrzegane jako te, które są warte uwagi, szacunku i współpracy. W przeciwnym razie nie istnieją albo są przedmiotem drwin. 
Przy czym od sióstr oczekuje się wszystkich cnót od zaraz, np. pokory, służby, pogody ducha (zawsze uśmiechnięta), łagodności, wykształcenia, najlepiej na wysokim poziomie, znajomości języków obcych, inteligencji i obycia.
  Ale może dosyć już tego sarkazmu, a spróbujmy zobaczyć  stereotypy, przez które postrzegane są siostry.

 Siostry nic nie robią tylko się modlą, ich życie jest strasznie nudne.

  Modlitwa stanowi znaczącą część ich życia ale nie jedyną. W domu kobiety poświęcają czas dzieciom i mężowi, siostry, Panu Bogu. Oprócz tego,  siostry zarabiają na swoje utrzymanie, płacą podatki i inne opłaty związane z funkcjonowaniem domu. Każda z nich o ile jej zdrowie pozwala, idzie do pracy, w domu lub w apostolstwie, które prowadzą lub do innego rodzaju pracy, który podjęła, aby wnosić swój wkład. Prowadzą też życie wspólne, czyli spotykają się ze sobą, aby porozmawiać lub pograć w jakieś gry, mają drobne obowiązki domowe. Czy ich życie jest nudne? To już kwestia spojrzenia i oczekiwań.   

Siostry nie znają życia.


 Czy na pewno? Siostry żyją z normalnymi ludźmi, ponieważ warto pamiętać, że aniołami  nie są. Ludzkie mechanizmy i sposoby działania dotykają również życie zakonne. Poza tym praca wśród ludzi, bardzo dobrze nas urealnia i  doświadczamy tego co najbardziej ludzkie. I chyba nie muszę  nikogo przekonywać, że mamy też  rodziny, z których pochodzimy i uczestniczymy w ich życiu. A naszymi przyjaciółmi, bywają też ludzie spoza wspólnoty zakonnej. Może grozi nam nadmierny formalizm, jednak uogólnianie jest naprawdę krzywdzące, bo wiele będzie zależało od osoby, którą spotkamy.

Siostry są jakieś dziwne.


  No i tutaj możemy włożyć wszystko, w zależności od tego jaką siostrę spotkamy, czy ją polubimy czy nie. Mnie najczęściej w młodości odstraszał od sióstr, stój, dziwne upięcia na głowie lub długie siermiężne habity, długo nie mogłam zrozumieć dlaczego siostry sobie to robią np nosząc różne domki na głowie. Dzisiaj ten problem został znacząco zminimalizowany. Innym dziwactwem może być  rygoryzm lub perfekcjonizm. 

  Dziwny jest zazwyczaj ktoś, kto, nie odpowiada naszym wyobrażeniom o nim. Z siostrami jest tak, że nosimy zawsze jakieś  wyobrażenie o nich i w zależności  od tego, jaką osobę spotkamy, w naszym życiu, przez ten pryzmat postrzegamy wszystkie inne. Może zbyt mało spotykamy sióstr, a może zbyt często są one dziwne? Co siostry musiałby zrobić aby nie być dziwnymi?


    Nie wiem czy napisałam coś co, zaprzecza stereotypom, być  może potwierdziłam kolejny, nieznany mi jeszcze ale nie zgadzam się z uogólnianiem typu   siostry są takie..., czemu dawałam już niejednokrotnie wyraz na tym blogu, czasami myślę, że właśnie po to go założyłam i prowadzę. 
 Nikogo nie chcę przekonywać do sióstr, jednak nie chcę też biernie przyglądać się ich ośmieszaniu i lekceważeniu lub bezmyślnemu powielaniu stereotypu.


                                                 

          
 




     

czwartek, 18 stycznia 2018

Człowiek wielkich pragnień


    Zauroczyłam się będąc w wieku słusznym. Spodobał mi się mężczyzna, o cechach rycerza, który życie chce oddać  Królowi Przedwiecznemu i ma  wielkie pragnienia w sercu, gotów jest stoczyć każdą bitwę, aby serce swoje wolne pozostawić w służbie temu Królowi, a śmierć żadna nie jest mu straszna ...

 Tak, mowa o Ignacym z Loyoli,  byłam w kinie na filmie.

  Pozostaję pod ogromnym wrażeniem, być może  z tego względu, że duchowość tam zaprezentowana stanowi istotną część mojego życia. Co ma rycerz do zakonnicy? A o tym za chwilę.

  W filmie znalazłam piękne zdjęcia, stroje i świetne kreacje aktorskie i nie tylko...
 Ignacy, rycerz i hulaka, chce umrzeć na polu chwały w obronie króla, a kiedy zostaje tylko ranny i do tego kulawy, wszystkie marzenia rycerskie muszą umrzeć. Pozostaje jednak pragnienie dokonania czegoś wielkiego, niezwykłego... Podczas długiej rekonwalescencji czyta Żywoty Świętych, zafascynowany postacią św. Franciszka, pragnie żyć jak on....Pragnienie radykalnego życia dla Chrystusa i odznaczenie się w Jego służbie, powodujeże odkrywa swoją drogę duchową, pisząc Ćwiczenia Duchowne ,,Czy Ty spotykając Chrystusa chciałbyś zachować to w sekrecie"? Padają słowa.

 Przejmująco jest ukazana walka duchowa Ignacego, śmierć starego człowieka, aby mógł narodzić się nowy w Chrystusie...Ignacy człowiek o wybujalym temperamencie, przekracza swoją naturę i staje się sługą...
 W filmie kilkakrotnie słyszymy pierwszą zasadę: Człowiek jest stworzony aby  Boga Pana naszego, chwalił czcił i jemu służył, a przez to duszę swoją zbawił. CD 23.


  Film Ignacy Loyola nie jest filmem biograficznym ale ukazuje ducha Tego świętego, jego sposób modlitwy, postępowania: Wyobraź sobie, że na tym krześle siedzi nasz Pan, co do ciebie mówi ?

Ćwiczenia są metodą odprawianą z towarzyszeniem kierownika...  Człowiek jest grzesznikiem ukochanym przez Boga. Odkrycie kim jestem ja i kim jest Pan, budzi pragnienie odpowiedzenia na tę miłość i poniesienia jej na krańce świata, bez względu na cenę jaką przyjdzie zapłacić.
 Znajdujemy też tam, miejsce poświęcone rozeznawaniu duchowemu: Człowiek może wykształcić w sobie taką wrażliwość duchową, aby wiedzieć kiedy coś pochodzi od Boga, a kiedy  od złego ducha, aby iść za tym co dobre, przezwyciężając pokusy zła... 


  Być może kiedy się to czyta wydaje się nudne. Film trwa 180 minut i nie miałam wrażenia, że coś jest przegadane, że jakieś dłużyzny, ponieważ operowanie obrazem, wykorzystanie technik komputerowych, przenoszenie w czasie, powodowało, że widz ciągle był zaangażowany, pozostawały też momenty na chwilę  refleksji.

 Nie jest to kino akcji ale miałam uczucie, że uczestniczę w czymś niezwykłym, co wydarzyło się w XVI w ale ciągle jest żywe i aktualne.
 Myślałam, że dlatego jezuici nie bali się iść na krańce świata, Japonia, Chiny....nie było dla nich rzeczy niemożliwych...Awangarda Kościoła, pada w napisach końcowych .

   Chociaż Ignacy nigdy nie założył żeńskiej gałęzi zakonu, to jego duchowość pozostaje inspiracją i wyznacznikiem dla wielu żeńskich zgromadzeń, w tym dla mojego, a odprawianie  Ćwiczeń, wprowadza ład i porządek w kobiece emocje i budzi do wielkich pragnień, przemiany życia , aby iść coraz pełniej i bardziej za Panem.
   I kończąc chciałabym napisać, że jest to piękny, religijny film, zrobiony bez sztuczności i patosu, autentyczność i naturalność obrazu, powoduje, że chcesz iść tą drogą...  
     

        
 
   

sobota, 13 stycznia 2018

Oto jestem

Mów, bo sługa Twój słucha ...(1Sm3,3b-10,19) Według mnie jeden z najpiękniejszych fragmentów biblijnych. Młodego Samuela Pan wzywa po imieniu, chłopiec słyszy głos ale nie wie skąd pochodzi,  dopiero Heli wskazuje mu, że to Pan go woła. 
Jest coś pięknego w tym młodzieńczym porywie serca, chłopiec słyszy swoje imię i natychmiast reaguje ,, Oto jestem", wyraża gotowość...Mów Panie bo sługa Twój słucha uległość wobec Pana.
 Czasami słyszę, jak rozeznać powołanie? Na jaki znak mam czekać, aby wiedzieć do czego Pan mnie powołuje? 
  Myślę, że powołanie to jest poryw serca, rozumianego jako coś co dotyka mojej głębi pragnień, jakiejś istoty, która wyczuwa wielką Tajemnicę i Miłość Boga wszechogarniającą  i oczekuje odpowiedzi...Jest to jakiś rodzaj pragnienia: więcej, bardziej,  mocniej...
 Chęć pomocy ludziom, czynienie czegoś dobrego, to za słabe motywacje, ponieważ one się wypalą wcześniej czy później ale pójście za Panem, odważnie i bez kompromisów, jest tym co będzie nam nadawało ciągle na nowo sens i wskazywało horyzont....
  Pan nas nie pyta, czy jesteś wystarczająco dojrzały, mądry, piękny ale budzi w nas pragnienie siebie. Oczywiście wszystkie te aspekty wcześniej wymienione są ważne, jednak nie najważniejsze, bowiem pragnienie życia dla Boga, będzie  prowadziło nas w dorastaniu ludzkim, w poznawaniu i rozumieniu siebie i swoich kontekstów i swojej zdolności do podjęcia radykalnego  życia dla Pana... 

 Rabbi, gdzie mieszkasz? Chodźcie, a zobaczycie. Poszli więc i zobaczyli gdzie mieszka i tego dnia pozostali u Niego. J1,(35-42).
 Pan Jezus odpowiada uczniom, chodźcie, nie mówi: skończ studia, znajdź właściwą wspólnotę, zakon, swoje zadanie. Chodźcie - rozumiem, jako wyruszcie w drogę, idźcie za wielkimi i szlachetnymi pragnieniami, słuchajcie swojego serca, nie czekajcie....
 To jest rozeznanie swojego powołania. Mieć odwagę zobaczyć gdzie mieszka Pan. Reszty On sam dokona.

piątek, 5 stycznia 2018

Piękno obrazem Boga

  Od kilku lat przyglądam się kobietom z okna, myśląc, że nie stanęły tam  na chwilę ale przyglądają się wydarzeniom mijającego czasu przez dłuższy moment....
    Starsza, wydaje się być bardzo  rozbawiona tym co widzi na zewnątrz. Co cię tak bawi pytam nieznajomą?  
 Nie spojrzała na mnie, w swoim rozbawieniu, podążam za jej wzrokiem  i widzę jak patrzy na mijający czas, który uporządkowany, zmierza szalonym krokiem do końca,  ludzie w pośpiechu podążają za  nim , nerwowo rozglądając się czy inni też to robią, postanowienia, rozliczenia, podliczenia, odliczenia, zdradzają ich miny. 

  Czyżby stąd to rozbawienie kobiety? Nie chce,  aby inni widzieli, jak świetną ma zabawę, więc dyskretnie zasłania twarz, a jej nastawienie zdradzają śmiejące się oczy, zdaje się pytać:  Co robicie,  dokąd zmierzacie, naprawdę nie widzicie jak zabawni jesteście ze swoją gonitwą z czasem.

Jaka tajemnica kryje się w tym spojrzeniu? A może widzi spełnienie i szczęście, że wydarzyło się to, na co tak długo niektórzy czekają…?
  Natomiast młoda kobieta, patrzy w tym samym kierunku, rozmarzona  i lekko uśmiechnięta, pełna nadziei na przyszłość. 
  O czym myśli, patrząc na wydarzenia za oknem? Może  o czasie, który ma nadejść i po którym tak wiele się spodziewa i chciałoby się powiedzieć, że jest zamyślona i rozmarzona…. Jej uśmiech jest nie mniej tajemniczy niż rozbawione spojrzenie jej opiekunki. 
  Z jednej strony lekkość, radość, spokój, z drugiej tajemniczość intrygująca, przyciągająca uwagę przechodzącego obok obrazu. Można stać godzinami i wymyślać historie…



    To obraz Estebana Murilla hiszpańskiego malarza z XVII w. pt ,,Dwie kobiety w oknie". Co myślicie o tym obrazie?
 Sztuką zainteresowałam się stosunkowo niedawno, kiedy miałam możliwość przebywać  kilka miesięcy we Włoszech, zachwycił mnie wtedy renesans włoski, szczególnie Florencja.
  Pobyt w tamtym  miejscu otworzył przede mną niezwykły świat Piękna, które w swojej istocie jest dziełem samego Boga. 
 Lubię odpoczywać parząc na piękne dzieła sztuki, które przenoszą mnie w świat geniuszu ludzkiego, jego pragnień i tęsknot  i uczą odkrywać, rzeczy nieoczywiste w oczywistych, sztuka pozwala mi zachować kontakt ze Stwórcą i myśleć, jak pięknym musi być Bóg, że obdarzył człowieka możliwością czynienia tak wielkich dzieł.