Kochać Boga całym sercem....

    Kochać  Boga całym sercem, cała duszą, ze wszystkich sił swoich,  całym umysłem swoim. Do  tego zaprasza nas niedzielne słowo Boże. Czym jest miłość Boga aż taka? Jak ją ująć w pojęcia? A jeszcze bardziej zrozumieć?  Czy miłość do Boga jest taka sama jak miłość do człowieka? Czy to ten sam rodzaj uczuć i ich temperatura? Czy to może akt woli ,  jak odmawiamy  w jednym z wezwań w czasie liturgii brewiarzowej? Moją wolą będę wyznawał Pana..
 Wydaj mi się, że w tej miłości jest  wszystkiego po trochę, a jednak całkiem coś innego. Jest taki rodzaj miłości, który jest przekonaniem,  wyborem, wolą i emocją. Miłość Boga jest czymś więcej, niż miłość do człowieka, ponieważ mieści w  sobie ona wszelkie ludzkie miłości. Jeśli poznaję Boga jako Tego, który konstytuuje moje człowieczeństwo, to im bardziej Go poznaję, im częściej z nim przebywam tym bardziej widzę jak bardzo przerasta wszystko  co ludzkie, a jednocześnie jak bardzo jest blisko mnie.  

 Szalona miłość 

    O co chodzi, z tą szaloną miłością, gotową do podjęcia rezygnacji z siebie, z tego co dobre i piękne, aby żyć tylko dla Niego. Dlaczego byli   tacy ludzie,  którzy mieli odwagę umierać dla Chrystusa, chociaż Go nigdy nie spotkali, jako człowieka? Co to za miłość, która czci Boga, który umarł najbardziej haniebną  śmiercią przeznaczoną dla zbrodniarzy, na krzyżu, zmartwychwstał i pozostaje z nami w kawałku chleba....A jednak przez tyle tysięcy lat ciągle są ludzie, którzy wierzą w Jednego Boga, który objawił siebie w Jezusie Chrystusie i który żyje.
Szalona miłość, która ciągle na nowo każdego dnia  podejmuje swoje życie z Panem, aby bardziej kochać, rezygnować z siebie w drobnych sprawach, nic za to nie mieć , niczego się nie spodziewać. 
   Kiedyś męczennicy oddawali życie za wiarę, dzisiaj wierne trwanie przy Jezusie i Jego Kościele staje się aktem heroizmu. A  umiejętność przyjęcia cierpienia i przeżywania go z Panem z radością i zaufaniem czy nie jest aktem szalonej miłości. 

   Miłość Boga to nie wielkie emocje, to codzienność, w otwarciu na drugiego człowieka. Cokolwiek zrobiliście jednemu z tych moich braci najmniejszych mnieście uczynili, czytamy w Ewangelii. I  umieć odczytać kim jest ten najmniejszy.  Miłować całym sercem, ze  wszystkich sił swoich, całą duszą swoją, to przylgnąć do Boga, nie pytając dlaczego, ale wierząc, że we wszystkim jest Jego Miłość. Być wdzięcznym  zawsze i za wszystko. To pozostawać w jego obecności we wszystkim.
Kochamy wciąż za mało i stale za późno - jak powie poeta ksiądz Jan Twardowski   

Komentarze

  1. Klaro - jak zwykle pięknie napisane..pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie się wydaje, że uczciwe, wierne trwanie przy Jezusie to zawsze w pewnym sensie był heroizm. Nigdy nie było to tak naprawdę czasu, kiedy to było łatwe i przyjemne.

    OdpowiedzUsuń
  3. ale dlaczego jeśli coś nie jest łatwe i przyjemne, to od razu nazywane jest heroizmem? Chrześcijanie z takiej Syrii umarliby ze śmiechu, gdyby zobaczyli, jak heroicznie i z jakim samozaparciem wyrzucamy śmiecie... i narzekamy, jaki to heroizm i jak nas prześladują,,,

    Uroczyście oświadczam: ja tam nie wykazuję żadnego heroizmu i nie jestem prześladowana za to, ze jestem chrześcijaninem. Żyję normalnie, spotykają mnie normalne przeciwności, normalnie sobie z nimi radzę albo nie. Nie próbuję robić wzniosłych nadbudówek do prostych rzeczy życia codziennego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i bardzo dobrze a ja potrzebuję robić nadbudówki bo mi wtedy te proste rzeczy łatwiej przeżywać prosto:-).Ja się czuję osmieszana i pogardzana za to ośmielam się przyznawać do Kościoła i mówić,ze go kocham takim jakim jest do tego jeszcze zakonnica...Ale subiektywizm to subiektywizm. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. to ciekawe.... a może Siostra opisać taką sytuację prześladowania, pogardzania i ośmieszania, dla przykładu?

      dzieciaki wiedzą, że jestem konsekrowana, ale nic gorszego niż "pingwin" nigdy nie usłyszałam. Nie uważam, że to prześladowanie. Przed konsekracją dzieci przezywały mnie "kaczka" albo jeszcze gorzej. To też było prześladowanie dla Chrystusa (nie jestem i nigdy nie byłam katechetką) czy zwykła dziecięca głupota? One zawsze znęcają się nad młodymi nauczycielami.

      Dużo bardziej boli, jak teraz niektórzy księża i niektóre siostry zakonne mówią o mnie, żem dziwadło, że nie powinnam udawać, że jestem konsekrowana (sic) i wyciągają przeróżne dziwne podejrzenia pod moim adresem. Nie umiem już kochać Kościoła, za bardzo od niego obrywam. Ale to nie jest męczeństwo ani heroizm, ani prześladowanie. Pogarda z całą pewnością tak. Boli? Boli. I co z tego? Męczennikiem nie jestem, męczennicy nie obrywają od Kościoła przecież.

      Usuń
    3. Z ostatnią częścią wypowiedzi zgadzam się bardzo, ubolewam z tego powodu jeszcze bardziej. Męczennicy może nie obrywają od Kościoła ale święci zazwyczaj. Pierwszej części nie będę rozwijała. Pozdrawiam.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czy Pan Bóg działa moim życiu?

Co to znaczy być Dzieckiem Boga?

Czy możliwe jest życie w czystości?