piątek, 11 stycznia 2019

Czy możliwe jest życie w czystości?

  Pewnego razu odpowiadając na niewybredne żarciki trzeciej gimnazjum,  zapytałam: Co to jest cnota? Widzę uśmieszki na twarzach, niektórzy rechoczą, niektórzy chrząkają, ostatni, milczą patrząc na mnie wyczekująco.  Zapiszcie sobie kontynuuję swoją odpowiedź:  Cnota  - stała zdolność ku dobru. Konsternacja. Milczenie, zdziwienie. Brak komentarza. Czystość jako cnota, czyli zdolność do życia w dobru.

 Kilka lat wcześniej w klasie maturalnej podzieliliśmy się na dwie grupy, jedni uważali, że czystość przedmałżeńska jest wartością, inni, że to przeżytek. Była bardzo ciekawa dyskusja.
  Czy w ogóle jeszcze ktoś dzisiaj mówi o czystości? Czy to jedna z tych cnót, którą osiągają arystokraci lub orły? Jak zwał tak zwał ale chodzi o tych nielicznych.  
   Czy w dzisiejszych czasach ociekających seksem i sprowadzających wszystko do seksu jest możliwe życie w czystości i wstrzemięźliwości? Natychmiastowa odpowiedź? To dla kosmitów. A jednak....

 O co chodzi?

  Byłoby poważnym uproszczeniem gdybyśmy pisząc i mówiąc o czystość, sprowadzili ją tylko do seksualności przed ślubem, po ślubie lub jako świadomego stylu życia. To na pewno  coś o wiele więcej. Czystość to pewna decyzja  na określony  styl życia wobec Boga, siebie i drugiego człowieka. To akceptacja siebie takim jakim i kim jestem, to wrażliwość na drugiego, na  piękno, na to niedostrzegalne dla oczu, na to co możemy zobaczyć tylko sercem, to wolność od zazdrości, nienawiści, chęci zemsty, żądzy posiadania, zawłaszczania drugiego człowieka, to czułość, empatia, otwartość,  to umiejętność bezinteresowności i obdarowywania, budowania relacji opartych na zaufaniu, wspólnych zainteresowaniach i wartościach, to pokładanie całkowitej ufności w Bogu i bezwarunkowe  otwarcie przed  Nim swojego serca. Już widzę te uśmieszki moich uczniów i niektórych czytających, pełne sceptycyzmu i politowania dla suchej gadki. 
Nie zrażona kontynuuję dalej.
  Czystość jest nam zadana, dlatego wymaga od nas wolności i decyzji na podjęcie trudu. Czyste życie się buduje i tworzy, czasem samemu a czasem z drugim człowiekiem, bo małżeństwo też jest wezwane do czystości.
Może trochę o trudzie.
Coraz bardziej nie lubimy się trudzić, chcemy mieć wszystko szybko łatwo i przyjemnie, szczęśliwe życie również. Czystość zakłada trud świadomego wyboru  i refleksji, co dzisiaj wydaje się naprawdę rzadkie, w dobie obrazu i krótkiej informacji.  Wyboru tego co oglądam, co czytam, z kim i gdzie  bywam, wymaga czujności serca nastawionego na Boga i drugiego człowieka. Czystość jest świadoma, że jest krucha, że  łatwo ją zniszczyć podążając za tym co jest przyjemne i dobre ale nie pomaga mi w stawaniu się lepszym człowiekiem. Czy żyjemy dla przyjemności? Czy po to, aby kochać naprawdę bezinteresownie i do końca?
  Personalizm chrześcijański mówi nam, że człowiek jako istota stworzona przez Boga  na  Jego obraz i podobieństwo, posiadająca duszę nieśmiertelną, jest w stanie, w sposób wolny przekraczać wszystko, co w człowieku małe, podle i grzeszne, bo Bóg mu w tym pomaga, dlatego jest w stanie żyć w czystości, bo w trudzie czystości, jej pięknie, ujawnia swoje oblicze sam Bóg.
 Cielesność jest czymś dobrym i pięknym sama w sobie, a jej piękno w pełni ujawnia się kiedy ciało drugiego człowieka jest szanowane, kochane, ochraniane, kiedy jest obdarowywaniem wzajemnym w  miłości. Dobre używanie cielesności jest związane z dobrze przeżywanym człowieczeństwem, sensem i celem życia.
Zycie w czystości wymaga pracy nad sobą i nad relacjami z Bogiem i drugim człowiekiem, nie jest czymś łatwym i nigdy nie było, bo taki jest człowiek. Zawsze niezmiennie mnie zdumiewa fakt, że w pierwszych wiekach chrześcijanie uważali za świętych tych , którzy decydowali się na życie w czystości fizycznej  i tych, którzy umierali śmiercią męczeńską  ze względu na Chrystusa.
     Albowiem wolą Boża jest wasze uświęcenie :powstrzymywanie się od rozpusty, aby każdy umiał utrzymać ciało  własne w świętości i we czci, a nie w pożądliwej namiętności, jak to czynią nie znający Boga. Nie powołał nas Bóg do nieczystości ale do świętości, a więc kto to odrzuca, nie człowieka odrzuca lecz Boga, który przecież daje wam Ducha Swiętego 1Tes 4,(3-4; 7-8)

                               
 
      
       



 

12 komentarzy:

  1. Lubimy z mężem taką definicję:
    Czystość to wprowadzenie łady w dziedzinie płciowości (w swim zyciu).
    Jasno z niej wynika, że to zadanie dla każdego i na każdym etapie zycia... Moze się przyda. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo trafne.Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Dziękuję za piękne świadectwa, bardzo budujące. Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Dziękuję bardzo za komentarz i miłe słowa.

      Usuń
  2. czystosc to wybor, piekno duszy ujawniajace sie w spojrzeniu. to szacunek drugiego czlowieka i siebie. Pamietam swoja mlodosc czasy hippisowskie i nasza mala grupke kilku dziewczat ktore dumne byly ze swej czystosci i postanawialy zachowac ja do slubu, Rozmawiam ze swoja wnuczka, ktora niebawem bedzie nastolatka. Dziecko przyjmuje czystosc jako cos oczywistego, maja wpisana w serce, w dusze bo to dar od Boga,ale trzeba czuwac i zachowac czystosc mysli, czystosc obrazu ,czystosc slowa...I prosic Boga by nam w tym pomogl. Pozdrawiam Wandzior

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wandziu, dziękuję serdecznie za tę mądrość,że zechciałaś się z nami podzielić nią. Pozdrawiam też serdecznie.

      Usuń
  3. Słowa piękne, niezwykle prawdziwe. Mnie, jako młodego człowieka, bardzo boli przekonanie, że czystość to głupota, niepotrzebna katolicka praktyka i myślenie, że żeby kogoś prawdziwie pokochać i układać sobie z kimś przyszłość, trzeba go poznać również współżyjąc... Przecież bez czystości nie ma miłości, są tylko rany i chwilowa przyjemność, które zamykają oczy na prawdziwe uczucie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urszulanka? Jakie to miłe. Dziękuję za przeczytanie wpisu, za te piękne słowa. To naprawdę dodaje otuchy. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. myślę, że opowiadanie niewiele da, jeśli my nie będziemy sami żyć w czystości. Trzeba dowodów rzeczowych, nie gadania. A mamy (jako Kościół) dużo na tym polu do roboty, oj dużo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pośród ciemności jest sporo światła.Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Mam kilkoro znajomych, którzy mimo wieku zachowało czystość przedmałżeńską. Mój mąż po ślubie zapytany, czy nie żałuje, powiedział, że przez to nasze małżeństwo jest "pełne". W dodatku wówczas przyjęłam szkaplerz w Czernej (zachowanie czystości według stanu). Cóż od zawsze byłam romantyczką i tak mi zostało:) Dziś czystość jest "zeszmacona" w wielu aspektach życia, ale to już szersza dyskusja.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to bardzo piękne. Romantyzm ma wartość. Również pozdrawiam serdecznie.

      Usuń