#zpamiętnikazakonnicy. Ks. Jerzy Popiełuszko

      Byłam wzruszona kiedy w sobotę idąc do kaplicy zastałam położony obraz  ks. Jerzego Popiełuszki,z serwetką i aniołkiem oraz  skromnie leżące biało-czerwone małe dwa goździki. Wydawała mi się ta sympatyczna dekoracja  jakąś naturalna potrzebą serca, która chciała przypomnieć innym o tym niezwykłym kapłanie. Dziękuję s.Różo.
  No i udało się, ks Jerzy  towarzyszył mi przez cały dzień. To już trzydzieści pięć lat kiedy wydarzyła się ta tragedia. 
 Przypominały mi się chwile kiedy dowiedzieliśmy się, że został porwany, oczekiwanie, czy żyje. Potem słyszałam, że związany i utopiony, mówiono, że żywcem go wrzucili, a węzeł powodował, że się  dusił przy kolejnym oddechu, tak ludzie sobie opowiadali, bo nie było internetu i łatwo było kontrolować przepływ informacji, a te albo były nieprawdziwe albo ich nie  było w obiegu głównym. Był rok 1984. Potem pamiętam, proces zabójców, transmitowany przez radio, który był oskarżaniem Kościoła  i okrzyki na przemian mamy i babci, że kłamią, że to wszystko jest nieprawdziwe.

  Zaczęłam słuchać jego kazań, nie były porywające, często cytował Kardynała Wyszyńskiego i Pismo święte. Nie mówił jak mówca motywacyjny chcący porwać tłumy....Mówił o prawdzie, o wolności,o sprawiedliwości, o godności człowieka, sprawiał wrażenia bardzo łagodnego. Mówił o braku zemsty, o ochronie przed nienawiścią.  Był z ludźmi we wszystkich sytuacjach. Pragnął rozszerzać braterstwo i solidarność między ludźmi i budować nadzieję. Nade wszystko był księdzem, chciał służyć. Rola księdza jest taka by głosić prawdę i za prawdę cierpieć.

  Pamiętam, że na pogrzebie były tłumy, oglądałam zdjęcia, że bano się rozruchów politycznych. Jednak tym co mnie zastanawia dzisiaj najbardziej to, to, że wokół śmierci  ks.Jerzego jest wiele tajemnic. Ci którzy go porwali, bili i utopili, dawno są na wolności, że nie wiadomo kto wydal rozkaz zamordowania, że ciągle zajmowanie się sprawą księdza Popiełuszki jest źle widziane w różnych kręgach. Zmarł mając tylko 37 lat.
W tamtych czasach często  mówiono, że  zajmował się polityką, ale on uważał, że jego miejsce jest przy robotnikach strajkujących, przy matce zamordowanego przez służby PRL-u maturzysty Grzegorza Przemyka,  przy tych, którym się źle dzieje. Pomagał wszystkim, nikogo nie pytał o wiarę. Myślę, że miał świadomość, że mogą go zabić, podsłuchiwany, śledzony nieustannie, otoczony współpracownikami Służb Bezpieczeństwa. Trzeba mieć odporność psychiczną, aby to wszytko wytrzymać.
Dzisiaj słyszę, że nawoływał do nienawiści. Dobrze się żyje w wolnej Polsce ludziom, którzy  w tamtym okresie byli wiernymi sługami komunizmu...Jakoś nikogo nie zakatowano, nie wrzucono do Wisły, nie zaginął bez wieści...Nie życzę nikomu tego i nie chciałabym, aby mnie tak zinterpretowano.Wręcz przeciwnie. Wybaczam. 
  Byłam w muzeum księdza Popiełuszki, już jako dorosła kobieta, tam zobaczyłam na jednej z plansz, że w 1982 roku w Polsce było najwięcej współpracowników Służb Bezpieczeństwa, czyli ludzi, którzy donosili na swoich kolegów, z różnych przyczyn i powodów. Taki to był ten komunizm.

 W tamtym czasie byłam nastolatką związaną z Kościołem, wiele rzeczy przeżywałam bardzo emocjonalnie. Dzisiaj wszystko jest inaczej i nie wiem co mam młodym mówić o komunizmie,  aby mogli to pojąć. Nie wiem jak im powiedzieć o księdzu Jerzym Popiełuszce skoro mają wyrwę historyczną...
 Potrzebujemy dzisiaj księży odważnych, bezkompromisowych, stojących jasno przy Prawdzie, nie zalęknionych co napiszą, co powiedzą. Ksiądz Jerzy staje się błogosławionym na nasze czasy, wzorem kapłaństwa odważnego i służebnego, gotowego  ponieść każdą cenę za Prawdę.  

   
  

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy możliwe jest życie w czystości?

Trzy grosze o religii w szkole

Wezwane do miłości