Szkolna historia w klasztorze

Budynek w którym prowadzimy szkołę jest bardzo stary, średniowiecza sięga , bo klaryski w XIII wieku tu mieszkały, po kasacie klasztorów klauzurowych, urszulanki niemieckie prowadziły szkołę, dość dodać, że obecnie zajmujemy niewielką część ówczesnych pomieszczeń, które przenikają się z klasztorem, część mieszkalna zakonnic starannie od uczniów jest odgrodzona napisem, klauzura.
Może warto napisać, że zakamarków w części szkolnej jest wiele, wieże, chórki, niezliczona ilość schodów, przejść i wejść, co oczywiście przez naszych uczniów jest systematycznie sprawdzane. Z dorabianiem kluczy nadążyć nie można, co do niektórych miejsc szczególnie
I tak szkoła razem z klasztorem funkcjonuje, gdzie siostry są przekonane, że uczniowie w zakazane miejsca nie wchodzą, bo boją się że podobny los mógłby ich spotkać, jak mieszkanki klauzury, a poza tym wejścia w te rewiry strzeże, stary dobry poniemiecki klucz, pamiętający co najmniej czasy Bismarcka...
Jednak jak to w życiu bywa ciekawość uczniowska jest nieprzenikniona, a pomysłowość niewyczerpana, nawet w XXI wieku, ku pokrzepieniu serc, tych, którzy zwątpili w inwencję twórczą młodego pokolenia.
Pewnego razu na łukowatym sklepieniu, w pomieszczeniach klasztornych, mokra plama się pojawiła, byłyśmy przerażone, że znowu awaria wodna w zabytku i kucie ścian wiekowych będzie konieczne. Rozpoczęto więc szukanie przyczyny tej nieprzyjemnej historii.
Pan konserwator Złota Rączka, obchód obiektu rozpoczął, od strychu, gdzie siostry różne graty trzymają, uporządkowane, jak na klasztor przystało...
A strych ten z kilku kondygnacji się składa i jakże wielkie zdziwienie było pana konserwatora kiedy okazało się, że na najwyższej z nich, ktoś pomieszkanie sobie urządził. Miejsce schadzki kochanków? A może stowarzyszenie spiskowców, bunt w szkole planujące?
Co tam takiego było? Fotel przechowywany przez siostry na strychu, stół ze starej skrzynki zrobiony, krzesło z auli szkolnej przytargane, chipsy z ważną datą ważności i coca cola !!! A w pogotowiu czekała szczotka z szufelką.
I tak oto awaria wodna znalazła swój koniec, bo okazało się, że okno było otwarte i woda śmiało przez czas wakacji się wlewała. Spieszę nadmienić szybko, że wejście na ten strych, przez klauzurę się odbywa. Jak weszli winowajcy? Tajne przejście z chórku zostało sprawdzone, a klucz do niego z portierni pożyczony, bo dla chcącego nic trudnego.
Ta haniebna sprawa, bo o zalany sufit chodzi, skończyła się tak, że miejsce zostało zdemontowane, a kochankowie bądź spiskowcy, nie odnalezieni. Po początkowym oburzeniu sprawa została puszczona w niepamięć.
Pomysłowość uczniów na długo w pamięci nam zostanie.
Oj te zakamarki znają wiele tajemniczych historii. Nie raz przyprawiały o dreszczyk ze strachu a nie raz o dreszczyk zachwytu nad architekturą i...
OdpowiedzUsuńwieloma możliwości tras aby dotrzeć do jednego celu.
A ileż to razy z koleżankami urządzaliśmy próby!
miały one na celu sprawdzić trasę najkrótszą i najszybszą.
Te dwa sprawdzone warianty były kluczowe, wręcz decydujące... gdy padło hasło ,,pierogi na stołówce"! :D
No tak, te pierogi...Były czasy, że zawsze ich brakowało, bo niektóre po 20 zjadały i ograniczeń w porcjach nie było... Pozdrawiam serdecznie absolwentkę... :-)
OdpowiedzUsuńFantastyczna opowieść, młodzi ludzie są niesamowici:-)
OdpowiedzUsuńDziękuję i pozdrawiam serdecznie.
UsuńOpowieść z dreszczykiem :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :-) . Dziękuję bardzo za odwiedziny.
Usuń