Przejdź do głównej zawartości

Nic nie posiadać

św. Ignacy Loyola 
   Pod koniec roku szkolnego mogę myśleć tylko o szkole i internacie. Nic mądrego do głowy mi nie przychodzi, ponieważ zmagam się ze zmęczeniem, oczekiwaniem na koniec roku i wykończeniem wszystkich powinności z tym związanych. W poniedziałek jadę na wycieczkę z moją klasą, po drodze pokonując sto  jeden różnych przeszkód, aby wycieczka mogła dojść do skutku....Nie ma mowy o pobożnych przemyśleniach, poza zainteresowaniem  czytaniami biblijnymi z bieżącego dnia. 
 Uwielbiam księgę Tobiasza (i kiedyś napiszę o niej coś więcej tutaj) i z zainteresowaniem słucham jej po raz kolejny. O wielkich rzeczach, których Bóg dokonuje, w życiu tych, którzy go miłują i są mu wierni. 

  I ta wdowa dzisiaj, która w całym swoim niedostatku dała to co miała najcenniejszego, jeden grosz por. Mk 12,(38-44) .

  Jak trudno jest akceptować swój niedostatek, swoją niemoc, słabość, te same błędy, jak ciągle chcemy mieć wiele, szczególnie przed innymi, wydaje nam się, że nasza wartość leży w posiadaniu materialnym, osobowym lub duchowym, a jednak logika Boga jest inna. Im mam mniej, tym On jest bliżej mnie. Odkrywam, że potrzebuję Go jak tlenu, aby móc żyć, że nie własną mocą mogę działać, czynić rzeczy dobre ale dzięki Jego Łasce i nie są to puste frazesy ale konieczność życiowa. Panie, Ty jesteś Życiem, które napełnia nas radością.
    Uwielbiajcie Boga i wysławiajcie Go przed wszystkimi żyjącymi, za dobrodziejstwa, jakie wam wyświadczył, aby było uwielbione i wsławione Jego imię. Rozgłaszajcie wobec wszystkich ludzi słowa Boże, jak na to zasługują, i nie ociągajcie się z wyrażaniem Mu wdzięczności. Tb 12,6b

Komentarze

  1. Współczuję Siostrze, ja bym się wykończył... Ale może to wszystko do tego zmierza, żeby "się wykończyć", żeby nie mieć już własnych pomysłów i przyjąć życie z Bożej łaski? m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze szybko się nie wykończę :-). Prawdziwe życie nie polega na braku pomysłów,tych mi nie brakuje ,nie taki był cel tego wpisu.

      Usuń
  2. Znam takie powiedzenie; "Żołnierz strzela, a Pan Bóg kule nosi." Tak więc, któż to wie jaki będzie cel tego wpisu? Tylko intencję znamy, a cel zakładamy. Jak Bóg da, to może pierwotny zamiar osiągnie cel.../m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszna uwaga. Dotycząca rozróżnienia celu i intencji:-). Dziękuję.

      Usuń
  3. to prawda że im mniej sie ma tym bardziej jest sie blisko Boga, odczuwam to i ja, tylko....
    do zycia potrzebne sa podstawowe dobra, mieszkanie, własny kąt....kiedy sie tego nie ma trudno jet żyć, będąc wiecznym bezdomnym....
    tak to widzę, bo chociaz na razie mam swój "niby dom" to coraz częściej słyszę, abym sie wyprowadziła, bo mąż już sie mną znudził ? ma inne plany a ja mu w tym przeszkadzam....nie, ja widzę, że każde małżeństwo przechodi kryzysy ale jeżeli sa umocowani w Bogu to wspólnie pokonaja trudności. Tylko trzeba się o to modlić.... o siłę i wskazówki... Mam nadzieje, że uda nam sie uratowac nasze małżeństwo, ale musi być to obopólna chęć....modle sie o to codziennie.
    z chęcią podjęłabym sie jeszcze pracy ale wiek 67 lat troche w tym przeszkadza....
    dziękuję Siostro, miałam kiedys w rodzinie siostrę urszulankę w Pniewach
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudna sytuacja rzeczywiście. Ufam, że pomyślnie się zakończy,będę wspierała modlitwą. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. Radzi sobie siostra jakoś jak widzę i takich podłych czytelników jak ja nie ma albo nie widać. Jeszcze z dziesięć lat pisania i nabierze siostra wprawy. Powodzenia. Czasem zaglądam ale już mi się nie chce spierać i prowokować.Bardzo mam niewiele wspólnego z siostry światem i nawet Boga postrzegamy bardzo inaczej. Która słusznie, kiedyś się przekonamy.

    OdpowiedzUsuń
  5. I j się zmagam z końcówką roku i mnóstwem trudnych spraw.W Bogu pokładam nadzieję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,obiecuję włączyć w moje modlitwy Twoje sprawy też.Ta końcówka jest naprawdę trudna.Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Oddać życie Bogu

Czasami oglądam w internecie Siostry tańczące, śpiewające, grające, elokwentne i wykształcone, zazwyczaj są to młode i piękne kobiety, myślę wtedy, że chcemy pokazać nasze życie, jako atrakcyjne, jakbyśmy chcieli udowodnić światu, że nie tylko  jesteśmy normalne ale też piękne i utalentowane, że niczym się nie różnimy od kobiet pozostających w świecie, po części to prawda. Siostry mojego pokolenia, z kolei, ukazywane są jako działaczki na rzecz potrzebujących, budujące domy, wychowawczynie, wykładowczynie lub feministki walczące o prawa kobiet i zakonnic, te ostatnie  bardziej  spoza Polski. Jednym słowem czyniące wielkie rzeczy dla Pana. Zmieniają się czasy i ludzie oraz środki wyrazu.
Jednak pod pewnymi względami człowiek się nie zmienia np. w pragnieniu i poszukiwaniu miłości, sensu, w tęsknocie za Bogiem. Czy dla młodych kobiet życie zakonne może być dzisiaj  atrakcyjne bez nadmiernego upiększania? Przecież na co dzień nie tańczymy, nie gramy na instrumentach, nie prowadzimy dys…

Siostry i stereotypy

Często obserwuję dosyć uproszczony sposób postrzegania  sióstr zakonnych, dotyczy to zarówno  ludzi młodych  jak i dorosłych, nie pomijając księży, zarówno ludzi wierzących i niewierzących, przy czym Ci drudzy, często spoglądają na siostry z pewną ciekawością, jako relikt przeszłości i  dziwowisko.    Siostry muszą robić coś bardzo dobrze albo być wyjątkowe, aby mogły być postrzegane jako te, które są warte uwagi, szacunku i współpracy. W przeciwnym razie nie istnieją albo są przedmiotem drwin.  Przy czym od sióstr oczekuje się wszystkich cnót od zaraz, np. pokory, służby, pogody ducha (zawsze uśmiechnięta), łagodności, wykształcenia, najlepiej na wysokim poziomie, znajomości języków obcych, inteligencji i obycia.   Ale może dosyć już tego sarkazmu, a spróbujmy zobaczyć  stereotypy, przez które postrzegane są siostry.
 Siostry nic nie robią tylko się modlą, ich życie jest strasznie nudne.

Modlitwa stanowi znaczącą część ich życia ale nie jedyną. W domu kobiety poświęcają czas dzieciom…

Tysiąc propozycji na Wielki Post

Jesteśmy w trakcie Wielkiego Postu, co chwilę pojawiają się nowe propozycje, jak chrześcijanin może dobrze przeżyć Wielki Post, słyszymy jaki sposób jest najlepszy, który bardziej Boży, a który jest pogonią za czymś...   Jedni zachęcają do Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, drudzy zniechęcają. Jedni mówią, aby podejmować postanowienia Wielkopostne inni, żeby nie robić głupich postanowień itd...  Czasem myślę, że praktyki wszelkich umartwień rozumianych jako odmawianie sobie przyjemności w tym czasie, są już przestarzałe i mało wydajne, natomiast wszelkie dzieła miłosierdzia, dobrze widziane i ewangeliczne...  Ten mętlik i ogólne zamieszanie,  ma  też swoje dobre strony, bo zmusza mnie do refleksji.
O co chodzi  w Wielkim Poście?

  Czemu tyle się dzieje wokół niego? Odpowiedź jest zdumiewająco prosta o Pana Jezusa, o to by bardziej iść za nim, bardziej go poznać, zobaczyć jak wiele uczynił  dla mnie i czy jestem gotowa by odpowiadać na tę Miłość, w tym miejscu, w którym żyję i pracuję, po…

Oto jestem

Mów, bo sługa Twój słucha ...(1Sm3,3b-10,19) Według mnie jeden z najpiękniejszych fragmentów biblijnych. Młodego Samuela Pan wzywa po imieniu, chłopiec słyszy głos ale nie wie skąd pochodzi,  dopiero Heli wskazuje mu, że to Pan go woła.  Jest coś pięknego w tym młodzieńczym porywie serca, chłopiec słyszy swoje imię i natychmiast reaguje ,, Oto jestem", wyraża gotowość...Mów Panie bo sługa Twój słucha uległość wobec Pana.  Czasami słyszę, jak rozeznać powołanie? Na jaki znak mam czekać, aby wiedzieć do czego Pan mnie powołuje?    Myślę, że powołanie to jest poryw serca, rozumianego jako coś co dotyka mojej głębi pragnień, jakiejś istoty, która wyczuwa wielką Tajemnicę i Miłość Boga wszechogarniającą  i oczekuje odpowiedzi...Jest to jakiś rodzaj pragnienia: więcej, bardziej,  mocniej...  Chęć pomocy ludziom, czynienie czegoś dobrego, to za słabe motywacje, ponieważ one się wypalą wcześniej czy później ale pójście za Panem, odważnie i bez kompromisów, jest tym co będzie nam nadawało…

Urok młodości

Dawno mnie tu nie było, ufam, że czytelnicy nie odpłynęli, (hmm, te kilka osób, to prawdziwa przyjemność). Chociaż statystki stanęły, to dzielnie udaję, że nie zależy mi na nich...

 Byłam na wsi, jak na lato przystało. Na takiej niezwykłej wsi, w Górce Klasztornej, w Wielkopolsce. To  piękne miejsce z Matką Bożą, o które dbają Misjonarze Świętej Rodziny.  Spotkało się tam sto dwadzieścia młodych ludzi, którzy się modlili i rozmawiali o Bogu, o życiu, o tym w co wierzą, jak wierzą, niektórzy stawiali sobie pytania, jak lepiej i piękniej żyć, inni ładowali baterie na cały rok i było  też miejsce na wspólną zabawę. Myślę, że w dzisiejszych czasach bycie razem, rozmawianie, nawiązywanie relacji, wcale nie jest takie proste i trzeba zrobić spory wysiłek, aby ze sobą nawiązać kontakt werbalny, a nie internetowy.    Mimo wszechobecnego internetu, z uporem maniaka twierdzę, że człowiek dojrzewa przez żywą relację z drugim człowiekiem, twarzą w twarz, nie internetową, ucząc się drugiego, pr…