środa, 28 czerwca 2017

Macierzyństwo duchowe


Bycie matką jest czymś pięknym i niepowtarzalnym. Macierzyństwo, fizyczne jest wpisane w naturę kobiety, być może jest jakimś instynktem samozachowawczym, który dąży do podtrzymania gatunku i w takim sensie jesteśmy częścią natury, jednak wydaje się, że to jest za mało.
  Pamiętając, że człowiek jest obrazem Boga, to macierzyństwo jest powołaniem, zadaniem, wezwaniem do świętości. 
  Jednak   nie każdej kobiecie jest dane być matką  z różnych przyczyn, czasem medycznych, czasem z własnego wyboru jako sposobu życia lub z powodu rezygnacji ze względu na życie dla Boga   jak np. Siostry.
   Jeżeli przyjmiemy, że kobieta realizuje się w dwóch wymiarach:  w miłości i macierzyństwie, realizacja zawodowa jest ważna, jednak każda uczciwa kobieta, powie, że nie jest ona konieczna, aby być szczęśliwą. To pojawi nam się pytanie, czy kobiety, które nie rodzą dzieci, są spełnione? 
Myślę, że to zależy w dużej mierze od samej kobiety, od jej podejścia i rozmienia swojego życia.
  I chociaż w kobiecie,żyjącej w małżeństwie, a nie mogącej urodzić dziecka zawsze pozostanie wielka rana nie oznacza to jednak, że nie może być ona szczęśliwa...Chociaż nic nie zastąpi tego braku, wydaje mi się, że jest ona zaproszona do innej formy macierzyństwa. Jakiej?  Na to pytanie musi znaleźć odpowiedź ona sama.
  W kontekście kobiet konsekrowanych ( siostry zakonne) chciałabym przez chwilę zastanowić się nad macierzyństwem duchowym, czym ono jest?
  Macierzyństwo duchowe, aby nie było jakimś substytutem, wymaga dojrzałości osobowej, wyrażającej się w oddawaniu swojego życia innym, bez czynienia wyjątków, wyraża się to, w otwarciu serca dla wszystkich, lubianych i nielubianych w ofiarności, trosce, czułości, zainteresowaniu sprawami innych, bezinteresowności, w umieraniu dla swojego ja, codziennie na nowo.
   Wydaje mi się, że cechy te, w sposób naturalny rozwijają się kiedy kobieta staje się matką i żoną. Natomiast macierzyństwo duchowe, wymaga oparcia się na zdrowym poczuciu własnej wartości, odkryciu wewnętrznego piękna i siły, płynących z rozumienia siebie i szczerej, osobistej, głębokiej więzi z Jezusem. Zakłada ono dawanie  i oddawanie swojego życia, w służbie innym, nie licząc zysków i strat, wydanie siebie dla wielu...
Wypracowywanie w sobie umiejętności pozwalania ludziom przychodzenia i odchodzenia, nikogo nie zatrzymując dla siebie,  dawać życie tzn nadzieję i miłość, odwagę, kochać pomimo.
 Aby rodzić do pełniejszego życia, trzeba samemu żyć Pełnią, czyli być autentycznym przed sobą, ludźmi i Bogiem. Cieszyć się z cieszącymi i płakać z płaczącymi. Zanosić prośby i błagania za tych, którzy o tym nawet nie wiedzą, walczyć modlitwą tam gdzie inni się poddali.... 
   Kiedyś myślałam, że tego jak być matką, nie trzeba się uczyć, po prostu się nią jest, dzisiaj myślę, że samo bycie matką  to za mało, trzeba się ciągle uczyć, na każdym etapie, bycie dobrą matką  fizyczną i duchową oznacza stale na nowo podejmowanie refleksji nad sobą, swoimi słabościami i pracę nad nimi, pytaniem o potrzeby innych i o własne granice i swój świat emocji.
  Tak, macierzyństwo fizyczne i duchowe wymagają życia, w zgodzie ze swoją kobiecością. Macierzyństwo jest istotą kobiecości, jej manifestacją, również duchowe, dlatego siostry nigdy nie przestają być kobietami, tymi które kochają najpierw Jezusa, a w Nim  wszystkich innych.    

   

9 komentarzy:

  1. Aż mam ochotę zapytać, czy czuje się Siostra na siłach, aby jeszcze kogoś duchowo zaadoptować, np. mnie, takie małe m.?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję się na siłach aby się za Ciebie modlić, miło by było poznać Twoje prawdziwe imię i nazwisko.Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Dziękuję :) Kard. Stefan Wyszyński napisał, że "Modlitwa wzajemna jest błogosławioną więzią, która nigdy nie słabnie". Myślę sobie, że taka modlitwa z sercem wystarczy. A co do mego imienia, to zdradzę, iż niebawem będą moje imieniny :-) m.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dostałam wielki dar: dwukrotnego macierzyństwa i to jest najpiękniejsze co mnie w życiu spotkało. Chciałam mieć więcej dzieci, niestety życie napisało inny scenariusz. Teraz otaczam modlitwą i wszelkim wsparciem dwoje Wnucząt. Ale pojemne serce potrafi też kochać cudze dzieci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo piękne. Dziękuję za tę refleksję.

      Usuń
  4. "Dajcie mi modlące się matki, a uratuję świat." Św. Augustyn z Hippony

    OdpowiedzUsuń
  5. Modlitwa to drugie imię miłości, wystarczy być...

    OdpowiedzUsuń
  6. mam piatke wspanialych - juz doroslych - dzieci, to najwiekszy skarb jaki kobieta moze otrzymac tu na ziemi i najwieksze blogoslawienstwo. zanim dzieci pozakladaly wlasne rodziny bywalo roznie - czesto ciezko,bolesnie ale tez i wesolo radosnie - jak to w zyciu. teraz patrze jak mojedzieci radza sobie z wychowywaniem wlasnych, i na ile moge i na ile one chca - pomagam, jestem niedalego i zawsze gotowa spieszyc... i kazdego dnia dziekuje Bogu za bliskich, tych naj- i tych dalszych i calkiem obcych. ciesze sie ze trafilam tu do Siostry bo i refleksje trafne i komentarze wspaniale. zycze wszelkiego dobra i pozdrawiam - Wandzior

    OdpowiedzUsuń