Przejdź do głównej zawartości

Zaprzyjaźnić się ze Pismem Świętym

foto ; pixabay
  Moja przygoda ze Słowem Bożym, rozpoczęła się w liceum na letnich rekolekcjach oazowych, było to już dosyć dawno, kiedy każdego  dnia zostawaliśmy na pół godziny  z Biblią sam na sam. Tam też dowiedziałam się, że mogę tę Świętą Księgę potraktować osobiście  i bez niepotrzebnego dystansu, co skutkowało tym, że zaczęłam zakreślać ważne dla mnie fragmenty i robić notatki. Do dzisiaj mam mały egzemplarz pogryzmolony, brudny, z obrazkami z tamtych lat i z zasuszonymi roślinami w środku, mam tam powypisywane swoje modlitwy, prośby i błagania, przede wszystkim, jak i pragnienia, które rodziły się wtedy i w późniejszym życiu. Chociaż dzisiaj czytam już nieco większy egzemplarz, ze zrozumiałych względów, tamten przypomina mi o ważnym etapie spotykania się z Panem.

   Dalej moja przyjaźń z Biblią rozwijała się dosyć systematycznie, ponieważ na początku życia zakonnego codziennie czytałam lub rozważałam Pismo Święte, uczyłam się  modlitwy Słowem Bożym powiązanej z  życiem tzn. tego  co fragment  Pisma Świętego z danego dnia,  mówi do mnie, jakie budzi moje uczucia, do czego mnie zaprasza i wzywa....A odprawianie Ćwiczeń Ignacjańskich, pogłębiało moją więź, poprzez konfrontowanie swojego życia ze Słowem i bycie przy Słowie. 

   I tak powoli Biblia stawała się moją towarzyszką, we wszystkich momentach życia,  radosnych i smutnych:
  • Kiedy otwieram swój egzemplarz, na  stałych fragmentach, znajduje tam ślady uwielbienia i walki.
  • Kiedy nie umiem się modlić, otwieram Pismo Święte i czytam ulubione fragmenty  po kilka razy   lub   systematycznie kolejne księgi. Pan przychodzi.
  • Kiedy szukam odpowiedzi na ważne pytania i bunty, otwieram Pismo Święte - czytam i zaznaczam kolorowymi  kredkami ważne słowa. Wraca właściwa hierarchia wartości  
  • Kiedy jestem pełna radości i szczęścia - otwieram Pismo Święte i szukam  psalmów,które pomogą mi to wyrazić.
   W Słowie Bożym odnajduję kim jest Bóg,  Jezus,  kim jestem ja,  ze swoim życiem i całą jego dwuznacznością. Odnajduję też  jaka jest Jego relacja do mnie, że przy Nim zawsze mogę być sobą, pozbawiona wszelkich masek i upiększeń, nie muszę się bać, bo On jest, ze swoim Słowem. 

    Czytanie Pisma Świętego otwiera nasze serca na prawdę o sobie i prawdę o Panu, otwiera nasze serca na Jego Obecność, na Ducha Świętego. Słowo  Boże ma moc, przemieniającą i uzdrawiającą.

  Nie jestem specjalistką w dziedzinie Biblii, na studiach miałam kiepskie zajęcia z tego zagadnienia, nie znam nawet podstaw greki. Czytam Biblię z komentarzami z Biblii Jerozolimskiej, czasami uzupełniam Biblią paulistowską, bo niektóre wyrazy użyte w tej drugiej, bardziej mi odpowiadają. Ciągle zakreślam na kolorowo kredkami świecowymi i nigdy nie przeczytałam całej Biblii, chociaż miałam kilka podejść ale zabrakło mi systematyczności, mam stałe fragmenty do których wracam w określonych momentach swojego życia.
  Może to wszytko jest naiwne ale dla mnie życiodajne, uczy mnie pozostawania w relacji z Panem  Jezusem, budzi pragnienia poznawania Go coraz bardziej i bardziej.
 Dzielę się tym, bo może ktoś  sobie  zechce coś z tego wziąć  dla swojego życia, może zapragnie przeżycia przygody lub przyjaźni z Pismem Świętym. Czego wam serdecznie życzę.
   
 
 

Komentarze

  1. Czasem trzeba mi takiej iskierki by do czegoś powrócić. Teb wpis chyba jest właśnie tą iskrą. Od jakiegoś czasu czytam P.Św.z aplikacji w telefonie. Tak wygodniej przy dwójce małych dzieci. A ten wpis przypomniał mi o mojej Biblii. Prezencie na 18 urodziny od Babci ;) ona też ma wiele zapachów i kolorów. Czas do niej powrócić. Dziękuję! Magda

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję,za piękny komentarz,bardzo się cieszę ta iskierką. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. A czy mogła by Siostra zdradzić do jakich fragmentów Pisma Świętego najczęściej Siostra wraca?

    OdpowiedzUsuń
  4. "nie" zdaje się coś zasłaniać, ale podobnie jak w przypadku "tak" można zeń wiele wyczytać... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (J 15,16)

      Usuń
    2. Dziękuję, to piękne i mocne Słowo. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Oddać życie Bogu

Czasami oglądam w internecie Siostry tańczące, śpiewające, grające, elokwentne i wykształcone, zazwyczaj są to młode i piękne kobiety, myślę wtedy, że chcemy pokazać nasze życie, jako atrakcyjne, jakbyśmy chcieli udowodnić światu, że nie tylko  jesteśmy normalne ale też piękne i utalentowane, że niczym się nie różnimy od kobiet pozostających w świecie, po części to prawda. Siostry mojego pokolenia, z kolei, ukazywane są jako działaczki na rzecz potrzebujących, budujące domy, wychowawczynie, wykładowczynie lub feministki walczące o prawa kobiet i zakonnic, te ostatnie  bardziej  spoza Polski. Jednym słowem czyniące wielkie rzeczy dla Pana. Zmieniają się czasy i ludzie oraz środki wyrazu.
Jednak pod pewnymi względami człowiek się nie zmienia np. w pragnieniu i poszukiwaniu miłości, sensu, w tęsknocie za Bogiem. Czy dla młodych kobiet życie zakonne może być dzisiaj  atrakcyjne bez nadmiernego upiększania? Przecież na co dzień nie tańczymy, nie gramy na instrumentach, nie prowadzimy dys…

Oto jestem

Mów, bo sługa Twój słucha ...(1Sm3,3b-10,19) Według mnie jeden z najpiękniejszych fragmentów biblijnych. Młodego Samuela Pan wzywa po imieniu, chłopiec słyszy głos ale nie wie skąd pochodzi,  dopiero Heli wskazuje mu, że to Pan go woła.  Jest coś pięknego w tym młodzieńczym porywie serca, chłopiec słyszy swoje imię i natychmiast reaguje ,, Oto jestem", wyraża gotowość...Mów Panie bo sługa Twój słucha uległość wobec Pana.  Czasami słyszę, jak rozeznać powołanie? Na jaki znak mam czekać, aby wiedzieć do czego Pan mnie powołuje?    Myślę, że powołanie to jest poryw serca, rozumianego jako coś co dotyka mojej głębi pragnień, jakiejś istoty, która wyczuwa wielką Tajemnicę i Miłość Boga wszechogarniającą  i oczekuje odpowiedzi...Jest to jakiś rodzaj pragnienia: więcej, bardziej,  mocniej...  Chęć pomocy ludziom, czynienie czegoś dobrego, to za słabe motywacje, ponieważ one się wypalą wcześniej czy później ale pójście za Panem, odważnie i bez kompromisów, jest tym co będzie nam nadawało…

Siostry i stereotypy

Często obserwuję dosyć uproszczony sposób postrzegania  sióstr zakonnych, dotyczy to zarówno  ludzi młodych  jak i dorosłych, nie pomijając księży, zarówno ludzi wierzących i niewierzących, przy czym Ci drudzy, często spoglądają na siostry z pewną ciekawością, jako relikt przeszłości i  dziwowisko.    Siostry muszą robić coś bardzo dobrze albo być wyjątkowe, aby mogły być postrzegane jako te, które są warte uwagi, szacunku i współpracy. W przeciwnym razie nie istnieją albo są przedmiotem drwin.  Przy czym od sióstr oczekuje się wszystkich cnót od zaraz, np. pokory, służby, pogody ducha (zawsze uśmiechnięta), łagodności, wykształcenia, najlepiej na wysokim poziomie, znajomości języków obcych, inteligencji i obycia.   Ale może dosyć już tego sarkazmu, a spróbujmy zobaczyć  stereotypy, przez które postrzegane są siostry.
 Siostry nic nie robią tylko się modlą, ich życie jest strasznie nudne.

Modlitwa stanowi znaczącą część ich życia ale nie jedyną. W domu kobiety poświęcają czas dzieciom…

Urok młodości

Dawno mnie tu nie było, ufam, że czytelnicy nie odpłynęli, (hmm, te kilka osób, to prawdziwa przyjemność). Chociaż statystki stanęły, to dzielnie udaję, że nie zależy mi na nich...

 Byłam na wsi, jak na lato przystało. Na takiej niezwykłej wsi, w Górce Klasztornej, w Wielkopolsce. To  piękne miejsce z Matką Bożą, o które dbają Misjonarze Świętej Rodziny.  Spotkało się tam sto dwadzieścia młodych ludzi, którzy się modlili i rozmawiali o Bogu, o życiu, o tym w co wierzą, jak wierzą, niektórzy stawiali sobie pytania, jak lepiej i piękniej żyć, inni ładowali baterie na cały rok i było  też miejsce na wspólną zabawę. Myślę, że w dzisiejszych czasach bycie razem, rozmawianie, nawiązywanie relacji, wcale nie jest takie proste i trzeba zrobić spory wysiłek, aby ze sobą nawiązać kontakt werbalny, a nie internetowy.    Mimo wszechobecnego internetu, z uporem maniaka twierdzę, że człowiek dojrzewa przez żywą relację z drugim człowiekiem, twarzą w twarz, nie internetową, ucząc się drugiego, pr…

Duch, który dotyka serc

Nasza młodzież pojechała na religijne spotkanie, organizowane dla uczniów naszych szkół i nie tylko, obawiałam się, że dla dzieci z gimnazjum, będzie to duży wysiłek, za trudne, za bardzo przeładowany plan.

  A w nich obudziło się pragnienie Boga, spotkania Go, młodzi zapragnęli, aby Pan dał im znak, że jest i podeszli do modlitwy wstawienniczej, gdzie Pan odpowiedział, z całą hojnością, obdarowując ich swoją Obecnością, Miłością i było to tak silne doświadczenie, że po przyjeździe przez dwa dni  opowiadały cały czas, o tym co się wydarzyło, jak doświadczyły radości, pokoju  i spotkania z Bogiem, sam na sam, jak Jezus mówił do ich serc.

Ich serca zostały dotknięte przez Ducha Świętego. Pan jest wielki, nieogarniony w swojej Miłości i Tajemnicy. Chciałoby się powiedzieć za psalmistą: Słysząc głos Boga, serc nie zatwardzajcie...

  Duch Święty wylewa swą łaskę na tych, którzy go oczekują, pragną, przekracza nasze ograniczenia, słabość, przekonuje nas o swojej Miłości i Łasce, czy je…