Przejdź do głównej zawartości

Doświadczyć Obecnosci Boga

    Ostatnio chodzę  z fragmentem Ewangelii, który mówi, jak Pan Jezus ukazał swoją chwałę uczniom. Twarz jego zajaśniała jak słońce, a odzienie zaś stało się białe jak światło (....) z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Mt (17,1-9). Uczniowie zobaczyli Jezusa jako Boga, doświadczyli Jego Piękna
  Idąc tym tropem ośmielam się twierdzić, że święta Matka Teresa z Kalkuty musiała mieć podobne doświadczenie Pana, które dawało jej siłę i moc do podejmowania dzieł wbrew logice świata. Zbierała ludzi umierających z ulicy, zakładała umieralnie, aby  mogli godnie umrzeć, przyjmowała dzieci niechciane, porzucone i chore, i wiele jeszcze innych dzieł, przy tym posługiwała się, bardzo  ubogimi środkami. 
Czyniąc takie dzieła, przeżywała nieustanną tęsknotę za Bogiem, która była autentycznym cierpieniem. Jak niezwykłe  musiało być to spotkanie z Panem na górze Tabor, że w tak mocny sposób naznaczyło jej życie.
   Kontynuując historię ludzi niezwykłych, chciałabym dodać, że Ci którzy czynili i czynią wielkie rzeczy dla Pana, mieli lub  mają, podobny rodzaj doświadczenia, spotkania z Nim. Myślę, że każdy z nich doświadczył Boga w jakimś aspekcie, bo pewnie gdyby Go spotkali takim jakim JEST, umarliby, z nadmiaru Miłości, Piękna, Majestatu i Wielkości Boga, to musiało być  coś wyjątkowego, jak bardzo, musieliby oni sami, zechcieć nam opowiedzieć.
     O czym ja piszę? Czy może kogoś zainteresować opisywanie spotkania z Bogiem i to nie swojego ale innych? Hmm. Spróbuję,w końcu nie o liczby chodzi....
   Co to znaczy doświadczyć Boga? Spotkać Go? Kiedy to może  się stać i  czy jest to zarezerwowane tylko dla niektórych np. świętych?
  Jestem przekonana, że nasz Pan,
  każdemu  chce dać się poznać i spotkać z nami, że On wychodzi na drogę i wygląda czy jesteśmy gotowi aby Go przyjąć...Natomiast nasze życie, zajęte sobą, swoim szczęściem lub nieszczęściem, skoncentrowane na własnym ego, pogonią za tym aby nadążyć za życiem tu i teraz, zapomina o Bogu, a jeśli pamiętamy, to traktujemy Go często jak instytucję usługową prosząc, w nieskończonych sprawach: małych i wielkich, uważając, że wszystko powinno odbywać się według naszego scenariusza.
  Na to wszystko nakłada się jeszcze nasze wyobrażenie o Bogu, które zdobywamy na skutek różnych doświadczeń. W ten sposób blokujemy przystęp Panu Bogu do naszego serca. To nie znaczy, że nam nie pomaga ale, że my, nie możemy Go spotkać. 
  Gdzieś w głębi serca przeczuwam, że może być kilka kluczy do tego Spotkania (inni wymienią zapewne  jeszcze więcej), pierwszym z nich, jest pragnienie Boga w swoim życiu, potem, szczerość, prawda o sobie, ciągle na nowo odkrywana, stała  modlitwa przed Panem, która przeradza się w miłość.
Tak, modląc się tym kim jesteśmy, mając dla Pana czas, spotykamy GO, w Jego Słowie przede wszystkim, w naszym życiu i w swoim sercu i na wiele innych jeszcze sposobów, który każdy z nas zapragnie. Może to nie jest chwała  jaką Objawił Pan apostołom na Gorze Tabor, czy swoim świętym przez wieki objawia ale jest to poruszenie serca, które mówi nam, że On jest, ta Obecność nas ogarniająca, z którą nic nie  może się równać, która budzi coraz większe pragnienie Pana, więcej i więcej i życia bardziej radykalnego dla Niego, tu i teraz w tym miejscu i czasie, gdzie obecnie jesteśmy i jacy jesteśmy. 
  Pozwolić się ogarnąć tej Chwale, pozwolić przemieniać swoje życie. Pozwolić Bogu wejść w swoje życie tak jak On tego pragnie i chce, poddać się całkowicie. To świętość.
    
                                                           

Komentarze

  1. "Gdzieś w głębi serca przeczuwam, że może być kilka kluczy do tego Spotkania" i słusznie!
    Polecam wiersze o. Daniela Galusa: http://mimj.pl/media/wiersze_o_Daniela.pdf
    poniżej jeden z wierszy...
    życzę owocnej lektury
    m.

    „W MOIM SERCU"
    W moim sercu
    Są wyryte wspomnienia
    Wyryte rylcem oczekiwania
    SOLUS CUM DEO SOLO
    Pamiętam
    Jak w Ewangelii
    Patrzył z miłością
    Na zbyt bogatego
    Młodzieńca
    Ale bogacz
    I tak odszedł
    Czy trzeba upaść
    Być nieuleczalnie
    Zranionym
    Aby być
    SOLUS CUM DEO SOLO
    Chyba tak.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na wiersze o. Daniela natknąłem się jakieś dwa lata temu, zaś tydzień temu wpadła mi w ręce książka rozmów ze współczesnymi charyzmatykami pod znamiennym tytułem: "Co Duch Święty mówi do Kościoła w Polsce?" Pozwolę sobie przytoczyć fragment wywiadu, właśnie z o. Danielem, który mówi tak:

    "Bóg zawsze lubi to, co małe, to, co jest ubogie, zranione, wzgardzone, odrzucone przez ludzi i świat. Objawia się często w takich miejscach, które nie są na pierwszym miejscu, w takich miejscach w Kościele, które mogą być przez ludzi Kościoła nawet niezauważone. I tu pragnie działać: w takich miejscach i przez najmniejszych, najmniejszych braci i siostry Jezusa."

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Oddać życie Bogu

Czasami oglądam w internecie Siostry tańczące, śpiewające, grające, elokwentne i wykształcone, zazwyczaj są to młode i piękne kobiety, myślę wtedy, że chcemy pokazać nasze życie, jako atrakcyjne, jakbyśmy chcieli udowodnić światu, że nie tylko  jesteśmy normalne ale też piękne i utalentowane, że niczym się nie różnimy od kobiet pozostających w świecie, po części to prawda. Siostry mojego pokolenia, z kolei, ukazywane są jako działaczki na rzecz potrzebujących, budujące domy, wychowawczynie, wykładowczynie lub feministki walczące o prawa kobiet i zakonnic, te ostatnie  bardziej  spoza Polski. Jednym słowem czyniące wielkie rzeczy dla Pana. Zmieniają się czasy i ludzie oraz środki wyrazu.
Jednak pod pewnymi względami człowiek się nie zmienia np. w pragnieniu i poszukiwaniu miłości, sensu, w tęsknocie za Bogiem. Czy dla młodych kobiet życie zakonne może być dzisiaj  atrakcyjne bez nadmiernego upiększania? Przecież na co dzień nie tańczymy, nie gramy na instrumentach, nie prowadzimy dys…

Siostry i stereotypy

Często obserwuję dosyć uproszczony sposób postrzegania  sióstr zakonnych, dotyczy to zarówno  ludzi młodych  jak i dorosłych, nie pomijając księży, zarówno ludzi wierzących i niewierzących, przy czym Ci drudzy, często spoglądają na siostry z pewną ciekawością, jako relikt przeszłości i  dziwowisko.    Siostry muszą robić coś bardzo dobrze albo być wyjątkowe, aby mogły być postrzegane jako te, które są warte uwagi, szacunku i współpracy. W przeciwnym razie nie istnieją albo są przedmiotem drwin.  Przy czym od sióstr oczekuje się wszystkich cnót od zaraz, np. pokory, służby, pogody ducha (zawsze uśmiechnięta), łagodności, wykształcenia, najlepiej na wysokim poziomie, znajomości języków obcych, inteligencji i obycia.   Ale może dosyć już tego sarkazmu, a spróbujmy zobaczyć  stereotypy, przez które postrzegane są siostry.
 Siostry nic nie robią tylko się modlą, ich życie jest strasznie nudne.

Modlitwa stanowi znaczącą część ich życia ale nie jedyną. W domu kobiety poświęcają czas dzieciom…

Tysiąc propozycji na Wielki Post

Jesteśmy w trakcie Wielkiego Postu, co chwilę pojawiają się nowe propozycje, jak chrześcijanin może dobrze przeżyć Wielki Post, słyszymy jaki sposób jest najlepszy, który bardziej Boży, a który jest pogonią za czymś...   Jedni zachęcają do Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, drudzy zniechęcają. Jedni mówią, aby podejmować postanowienia Wielkopostne inni, żeby nie robić głupich postanowień itd...  Czasem myślę, że praktyki wszelkich umartwień rozumianych jako odmawianie sobie przyjemności w tym czasie, są już przestarzałe i mało wydajne, natomiast wszelkie dzieła miłosierdzia, dobrze widziane i ewangeliczne...  Ten mętlik i ogólne zamieszanie,  ma  też swoje dobre strony, bo zmusza mnie do refleksji.
O co chodzi  w Wielkim Poście?

  Czemu tyle się dzieje wokół niego? Odpowiedź jest zdumiewająco prosta o Pana Jezusa, o to by bardziej iść za nim, bardziej go poznać, zobaczyć jak wiele uczynił  dla mnie i czy jestem gotowa by odpowiadać na tę Miłość, w tym miejscu, w którym żyję i pracuję, po…

Oto jestem

Mów, bo sługa Twój słucha ...(1Sm3,3b-10,19) Według mnie jeden z najpiękniejszych fragmentów biblijnych. Młodego Samuela Pan wzywa po imieniu, chłopiec słyszy głos ale nie wie skąd pochodzi,  dopiero Heli wskazuje mu, że to Pan go woła.  Jest coś pięknego w tym młodzieńczym porywie serca, chłopiec słyszy swoje imię i natychmiast reaguje ,, Oto jestem", wyraża gotowość...Mów Panie bo sługa Twój słucha uległość wobec Pana.  Czasami słyszę, jak rozeznać powołanie? Na jaki znak mam czekać, aby wiedzieć do czego Pan mnie powołuje?    Myślę, że powołanie to jest poryw serca, rozumianego jako coś co dotyka mojej głębi pragnień, jakiejś istoty, która wyczuwa wielką Tajemnicę i Miłość Boga wszechogarniającą  i oczekuje odpowiedzi...Jest to jakiś rodzaj pragnienia: więcej, bardziej,  mocniej...  Chęć pomocy ludziom, czynienie czegoś dobrego, to za słabe motywacje, ponieważ one się wypalą wcześniej czy później ale pójście za Panem, odważnie i bez kompromisów, jest tym co będzie nam nadawało…

Urok młodości

Dawno mnie tu nie było, ufam, że czytelnicy nie odpłynęli, (hmm, te kilka osób, to prawdziwa przyjemność). Chociaż statystki stanęły, to dzielnie udaję, że nie zależy mi na nich...

 Byłam na wsi, jak na lato przystało. Na takiej niezwykłej wsi, w Górce Klasztornej, w Wielkopolsce. To  piękne miejsce z Matką Bożą, o które dbają Misjonarze Świętej Rodziny.  Spotkało się tam sto dwadzieścia młodych ludzi, którzy się modlili i rozmawiali o Bogu, o życiu, o tym w co wierzą, jak wierzą, niektórzy stawiali sobie pytania, jak lepiej i piękniej żyć, inni ładowali baterie na cały rok i było  też miejsce na wspólną zabawę. Myślę, że w dzisiejszych czasach bycie razem, rozmawianie, nawiązywanie relacji, wcale nie jest takie proste i trzeba zrobić spory wysiłek, aby ze sobą nawiązać kontakt werbalny, a nie internetowy.    Mimo wszechobecnego internetu, z uporem maniaka twierdzę, że człowiek dojrzewa przez żywą relację z drugim człowiekiem, twarzą w twarz, nie internetową, ucząc się drugiego, pr…