czwartek, 16 marca 2017

Doświadczyć Obecnosci Boga

    Ostatnio chodzę  z fragmentem Ewangelii, który mówi, jak Pan Jezus ukazał swoją chwałę uczniom. Twarz jego zajaśniała jak słońce, a odzienie zaś stało się białe jak światło (....) z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Mt (17,1-9). Uczniowie zobaczyli Jezusa jako Boga, doświadczyli Jego Piękna
  Idąc tym tropem ośmielam się twierdzić, że święta Matka Teresa z Kalkuty musiała mieć podobne doświadczenie Pana, które dawało jej siłę i moc do podejmowania dzieł wbrew logice świata. Zbierała ludzi umierających z ulicy, zakładała umieralnie, aby  mogli godnie umrzeć, przyjmowała dzieci niechciane, porzucone i chore, i wiele jeszcze innych dzieł, przy tym posługiwała się, bardzo  ubogimi środkami. 
Czyniąc takie dzieła, przeżywała nieustanną tęsknotę za Bogiem, która była autentycznym cierpieniem. Jak niezwykłe  musiało być to spotkanie z Panem na górze Tabor, że w tak mocny sposób naznaczyło jej życie.
   Kontynuując historię ludzi niezwykłych, chciałabym dodać, że Ci którzy czynili i czynią wielkie rzeczy dla Pana, mieli lub  mają, podobny rodzaj doświadczenia, spotkania z Nim. Myślę, że każdy z nich doświadczył Boga w jakimś aspekcie, bo pewnie gdyby Go spotkali takim jakim JEST, umarliby, z nadmiaru Miłości, Piękna, Majestatu i Wielkości Boga, to musiało być  coś wyjątkowego, jak bardzo, musieliby oni sami, zechcieć nam opowiedzieć.
     O czym ja piszę? Czy może kogoś zainteresować opisywanie spotkania z Bogiem i to nie swojego ale innych? Hmm. Spróbuję,w końcu nie o liczby chodzi....
   Co to znaczy doświadczyć Boga? Spotkać Go? Kiedy to może  się stać i  czy jest to zarezerwowane tylko dla niektórych np. świętych?
  Jestem przekonana, że nasz Pan,
  każdemu  chce dać się poznać i spotkać z nami, że On wychodzi na drogę i wygląda czy jesteśmy gotowi aby Go przyjąć...Natomiast nasze życie, zajęte sobą, swoim szczęściem lub nieszczęściem, skoncentrowane na własnym ego, pogonią za tym aby nadążyć za życiem tu i teraz, zapomina o Bogu, a jeśli pamiętamy, to traktujemy Go często jak instytucję usługową prosząc, w nieskończonych sprawach: małych i wielkich, uważając, że wszystko powinno odbywać się według naszego scenariusza.
  Na to wszystko nakłada się jeszcze nasze wyobrażenie o Bogu, które zdobywamy na skutek różnych doświadczeń. W ten sposób blokujemy przystęp Panu Bogu do naszego serca. To nie znaczy, że nam nie pomaga ale, że my, nie możemy Go spotkać. 
  Gdzieś w głębi serca przeczuwam, że może być kilka kluczy do tego Spotkania (inni wymienią zapewne  jeszcze więcej), pierwszym z nich, jest pragnienie Boga w swoim życiu, potem, szczerość, prawda o sobie, ciągle na nowo odkrywana, stała  modlitwa przed Panem, która przeradza się w miłość.
Tak, modląc się tym kim jesteśmy, mając dla Pana czas, spotykamy GO, w Jego Słowie przede wszystkim, w naszym życiu i w swoim sercu i na wiele innych jeszcze sposobów, który każdy z nas zapragnie. Może to nie jest chwała  jaką Objawił Pan apostołom na Gorze Tabor, czy swoim świętym przez wieki objawia ale jest to poruszenie serca, które mówi nam, że On jest, ta Obecność nas ogarniająca, z którą nic nie  może się równać, która budzi coraz większe pragnienie Pana, więcej i więcej i życia bardziej radykalnego dla Niego, tu i teraz w tym miejscu i czasie, gdzie obecnie jesteśmy i jacy jesteśmy. 
  Pozwolić się ogarnąć tej Chwale, pozwolić przemieniać swoje życie. Pozwolić Bogu wejść w swoje życie tak jak On tego pragnie i chce, poddać się całkowicie. To świętość.
    
                                                           

3 komentarze:

  1. "Gdzieś w głębi serca przeczuwam, że może być kilka kluczy do tego Spotkania" i słusznie!
    Polecam wiersze o. Daniela Galusa: http://mimj.pl/media/wiersze_o_Daniela.pdf
    poniżej jeden z wierszy...
    życzę owocnej lektury
    m.

    „W MOIM SERCU"
    W moim sercu
    Są wyryte wspomnienia
    Wyryte rylcem oczekiwania
    SOLUS CUM DEO SOLO
    Pamiętam
    Jak w Ewangelii
    Patrzył z miłością
    Na zbyt bogatego
    Młodzieńca
    Ale bogacz
    I tak odszedł
    Czy trzeba upaść
    Być nieuleczalnie
    Zranionym
    Aby być
    SOLUS CUM DEO SOLO
    Chyba tak.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na wiersze o. Daniela natknąłem się jakieś dwa lata temu, zaś tydzień temu wpadła mi w ręce książka rozmów ze współczesnymi charyzmatykami pod znamiennym tytułem: "Co Duch Święty mówi do Kościoła w Polsce?" Pozwolę sobie przytoczyć fragment wywiadu, właśnie z o. Danielem, który mówi tak:

    "Bóg zawsze lubi to, co małe, to, co jest ubogie, zranione, wzgardzone, odrzucone przez ludzi i świat. Objawia się często w takich miejscach, które nie są na pierwszym miejscu, w takich miejscach w Kościele, które mogą być przez ludzi Kościoła nawet niezauważone. I tu pragnie działać: w takich miejscach i przez najmniejszych, najmniejszych braci i siostry Jezusa."

    OdpowiedzUsuń