Przejdź do głównej zawartości

Przygoda Miłości

   Wszędzie o miłości. I ja też. Stara i brzydka (jak to moja wychowanka mawiała) i  o miłości chce pisać? Zapewne wiecie Drodzy Czytelnicy, że starzy i brzydcy też kochają i są kochani, a o miłości mają wiele do powiedzenia, właśnie dlatego, że są starzy.
   Każda autentyczna miłość, to nie sprawa uczucia ale starania się, budowania czegoś pięknego, zadziwiającego i zaskakującego. Czucie, pragnienie jest siłą napędową ale ono wygasa wtedy, kiedy brakuje nam starania, podgrzewania ognia, zabiegania. Nieraz po wielu latach dopiero możemy zaprzestać starań i cieszyć się swoją obecnością, bez zbędnych słów i zabiegów, bo już tak wiele ze sobą przeżyliśmy, że potrafimy się łatwo zrozumieć i przy sobie być. Myślę, że taka  miłość się zdarza przyjaciołom i małżonkom. Jeśli zależy nam na głębokiej relacji z drugim człowiekiem, podejmujemy wysiłek pracy nad sobą, rezygnując z własnego ja, na rzecz drugiego człowieka, męża, dzieci, przyjaciela. Dobro drugiego, stawiamy ponad swoje. Bo co to za małżeństwo, jeśli dwa egoizmy ciągną każdy w swoją stronę i nikt nie chce ustąpić, bo każdy ma prawo?
 Podobnie sytuacja ma się z Bogiem. 
 To, że Bóg nas kocha, to zakrawa na slogan czysty, chociaż to prawda najgłębsza.
 Ale co  znaczy kochać Boga, mieć z Nim żywą relację?
  Boga kochamy ludzkimi uczuciami  i na sposób ludzki. Wydaje mi się, że dobrze jest czuć się najpierw  kochanym po ludzku i po ludzku kochać, aby serce swoje otwierać w pełnym zaufaniu, na tę całkowicie Inną Miłość.
  Mając przeczucie Inności Wszechogarniającej, większej niż wszytko co możemy sobie wyobrazić, pragniemy poznać tę Miłość. Kim Ona jest? Czytamy Słowo Boże, uczestniczymy w Mszy świętej, spędzamy godziny na modlitwie osobistej, prosząc aby Pan pozwolił nam siebie poznać, pokochać i pójść w Jego ślady. Podobnie jak w miłości ludzkiej wyzwalamy swe serce z egoizmu, z tego co nas zatrzymuje i koncentruje na sobie, zwracamy stale oczy ku Temu, który zawsze jest Pierwszy i pozbawiony najmniejszego egoizmu, to On, nas zawsze zaskakuje, wyprzedza, objawia swoje Piękno i  nie zraża się naszymi grzechami, zranieniami, wadami, uwarunkowaniami  temperamentu, zawsze ten sam, czekający z niezmienną, stałą, pewną Miłością. Nasze życie jest odpowiedzią miłości. Wszystko cokolwiek zrobimy będzie za mało wobec takiego Majestatu i Chwały. I nawet wtedy kiedy mamy  tylko przeczucie tej Miłości, wiemy, że żadna ludzka miłość nie jest w stanie nas tak bardzo nasycić jak TA JEDYNA. 
  Pan , któremu Jezus na imię, zaprasza nas do udziału w tej Miłości, nazywa nas czule, swoimi dziećmi, przyjaciółmi. Pragnie byśmy słyszeli ten głos. Mieć z Nim relację to być obecnym przy Nim, z tym co najbardziej w nas ludzkie, z tym, kim jesteśmy, przychodzić do Niego o każdej porze dnia i nocy, w swoim sercu, rozmawiać z Nim i wołać do Niego.
Wejść w przygodę Miłości z Jezusem, tu i teraz po to aby nasycić swe serce i zanieść Go innym aby wszyscy Go znali i kochali. Czy jest Coś piękniejszego?  

Komentarze

  1. Droga Klaro, jesteś prawdziwą córką Anieli Merici.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dario, bardzo serdecznie dziękuję za mile i wspierajace słowa.Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Kiedyś moja Świętej pamięci Babcia Helenka mawiała, że kochać drugiego, to oddawać mu swoje życie po kawałku każdego dnia, służyć, opiekować się i chcieć jego dobra nie oczekując w zamian, powiem Siostrze, że to prawda, w wieku swoich 52 lat wiem, że miała rację, im mniej oczekujemy tym więcej dostajemy w zamian tej miłości:)jak się trochę w swojej głowie oderwiemy od swojego egoizmu, to to pomaga w miłowaniu na sposób boski, ale to dla nas ludzi wydaje się być trudne, bo przeszkadza nam w tym nasze ego ;)
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. O miłości Boga miałam okazję się przekonać. Był czas, kiedy obraziłam się na niego i wyrzuciłam ze swojego życia. A on nie obraził się na mnie. Sprawił,że to, co było w pojęciu ludzkim niemożliwe, stało się faktem. Od tamtej pory inaczej patrzę na Boga. Mam wrażenie,że więcej rozumiem. A jeśli nie jestem w stanie zrozumieć - UFAM. Nie potrafię Go kochać tak, jak on kocha mnie. Myśle,że to rozumie. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  4. To niesamowite, jak Bóg w nas wierzy i czeka na nas i rozumie...Zachwyca mnie to, że chociaż jest tak całkiem Inny, nigdy się nami nie nudzi.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piekna i mloda cale zycie :)
    Pozdrawiam, wychowanka

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Oddać życie Bogu

Czasami oglądam w internecie Siostry tańczące, śpiewające, grające, elokwentne i wykształcone, zazwyczaj są to młode i piękne kobiety, myślę wtedy, że chcemy pokazać nasze życie, jako atrakcyjne, jakbyśmy chcieli udowodnić światu, że nie tylko  jesteśmy normalne ale też piękne i utalentowane, że niczym się nie różnimy od kobiet pozostających w świecie, po części to prawda. Siostry mojego pokolenia, z kolei, ukazywane są jako działaczki na rzecz potrzebujących, budujące domy, wychowawczynie, wykładowczynie lub feministki walczące o prawa kobiet i zakonnic, te ostatnie  bardziej  spoza Polski. Jednym słowem czyniące wielkie rzeczy dla Pana. Zmieniają się czasy i ludzie oraz środki wyrazu.
Jednak pod pewnymi względami człowiek się nie zmienia np. w pragnieniu i poszukiwaniu miłości, sensu, w tęsknocie za Bogiem. Czy dla młodych kobiet życie zakonne może być dzisiaj  atrakcyjne bez nadmiernego upiększania? Przecież na co dzień nie tańczymy, nie gramy na instrumentach, nie prowadzimy dys…

Siostry i stereotypy

Często obserwuję dosyć uproszczony sposób postrzegania  sióstr zakonnych, dotyczy to zarówno  ludzi młodych  jak i dorosłych, nie pomijając księży, zarówno ludzi wierzących i niewierzących, przy czym Ci drudzy, często spoglądają na siostry z pewną ciekawością, jako relikt przeszłości i  dziwowisko.    Siostry muszą robić coś bardzo dobrze albo być wyjątkowe, aby mogły być postrzegane jako te, które są warte uwagi, szacunku i współpracy. W przeciwnym razie nie istnieją albo są przedmiotem drwin.  Przy czym od sióstr oczekuje się wszystkich cnót od zaraz, np. pokory, służby, pogody ducha (zawsze uśmiechnięta), łagodności, wykształcenia, najlepiej na wysokim poziomie, znajomości języków obcych, inteligencji i obycia.   Ale może dosyć już tego sarkazmu, a spróbujmy zobaczyć  stereotypy, przez które postrzegane są siostry.
 Siostry nic nie robią tylko się modlą, ich życie jest strasznie nudne.

Modlitwa stanowi znaczącą część ich życia ale nie jedyną. W domu kobiety poświęcają czas dzieciom…

Tysiąc propozycji na Wielki Post

Jesteśmy w trakcie Wielkiego Postu, co chwilę pojawiają się nowe propozycje, jak chrześcijanin może dobrze przeżyć Wielki Post, słyszymy jaki sposób jest najlepszy, który bardziej Boży, a który jest pogonią za czymś...   Jedni zachęcają do Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, drudzy zniechęcają. Jedni mówią, aby podejmować postanowienia Wielkopostne inni, żeby nie robić głupich postanowień itd...  Czasem myślę, że praktyki wszelkich umartwień rozumianych jako odmawianie sobie przyjemności w tym czasie, są już przestarzałe i mało wydajne, natomiast wszelkie dzieła miłosierdzia, dobrze widziane i ewangeliczne...  Ten mętlik i ogólne zamieszanie,  ma  też swoje dobre strony, bo zmusza mnie do refleksji.
O co chodzi  w Wielkim Poście?

  Czemu tyle się dzieje wokół niego? Odpowiedź jest zdumiewająco prosta o Pana Jezusa, o to by bardziej iść za nim, bardziej go poznać, zobaczyć jak wiele uczynił  dla mnie i czy jestem gotowa by odpowiadać na tę Miłość, w tym miejscu, w którym żyję i pracuję, po…

Oto jestem

Mów, bo sługa Twój słucha ...(1Sm3,3b-10,19) Według mnie jeden z najpiękniejszych fragmentów biblijnych. Młodego Samuela Pan wzywa po imieniu, chłopiec słyszy głos ale nie wie skąd pochodzi,  dopiero Heli wskazuje mu, że to Pan go woła.  Jest coś pięknego w tym młodzieńczym porywie serca, chłopiec słyszy swoje imię i natychmiast reaguje ,, Oto jestem", wyraża gotowość...Mów Panie bo sługa Twój słucha uległość wobec Pana.  Czasami słyszę, jak rozeznać powołanie? Na jaki znak mam czekać, aby wiedzieć do czego Pan mnie powołuje?    Myślę, że powołanie to jest poryw serca, rozumianego jako coś co dotyka mojej głębi pragnień, jakiejś istoty, która wyczuwa wielką Tajemnicę i Miłość Boga wszechogarniającą  i oczekuje odpowiedzi...Jest to jakiś rodzaj pragnienia: więcej, bardziej,  mocniej...  Chęć pomocy ludziom, czynienie czegoś dobrego, to za słabe motywacje, ponieważ one się wypalą wcześniej czy później ale pójście za Panem, odważnie i bez kompromisów, jest tym co będzie nam nadawało…

Urok młodości

Dawno mnie tu nie było, ufam, że czytelnicy nie odpłynęli, (hmm, te kilka osób, to prawdziwa przyjemność). Chociaż statystki stanęły, to dzielnie udaję, że nie zależy mi na nich...

 Byłam na wsi, jak na lato przystało. Na takiej niezwykłej wsi, w Górce Klasztornej, w Wielkopolsce. To  piękne miejsce z Matką Bożą, o które dbają Misjonarze Świętej Rodziny.  Spotkało się tam sto dwadzieścia młodych ludzi, którzy się modlili i rozmawiali o Bogu, o życiu, o tym w co wierzą, jak wierzą, niektórzy stawiali sobie pytania, jak lepiej i piękniej żyć, inni ładowali baterie na cały rok i było  też miejsce na wspólną zabawę. Myślę, że w dzisiejszych czasach bycie razem, rozmawianie, nawiązywanie relacji, wcale nie jest takie proste i trzeba zrobić spory wysiłek, aby ze sobą nawiązać kontakt werbalny, a nie internetowy.    Mimo wszechobecnego internetu, z uporem maniaka twierdzę, że człowiek dojrzewa przez żywą relację z drugim człowiekiem, twarzą w twarz, nie internetową, ucząc się drugiego, pr…