Przejdź do głównej zawartości

Oddać życie Bogu

   
   Czasami oglądam w internecie Siostry tańczące, śpiewające, grające, elokwentne i wykształcone, zazwyczaj są to młode i piękne kobiety, myślę wtedy, że chcemy pokazać nasze życie, jako atrakcyjne, jakbyśmy chcieli udowodnić światu, że nie tylko  jesteśmy normalne ale też piękne i utalentowane, że niczym się nie różnimy od kobiet pozostających w świecie, po części to prawda. Siostry mojego pokolenia, z kolei, ukazywane są jako działaczki na rzecz potrzebujących, budujące domy, wychowawczynie, wykładowczynie lub feministki walczące o prawa kobiet i zakonnic, te ostatnie  bardziej  spoza Polski. Jednym słowem czyniące wielkie rzeczy dla Pana. Zmieniają się czasy i ludzie oraz środki wyrazu.
 Jednak pod pewnymi względami człowiek się nie zmienia np. w pragnieniu i poszukiwaniu miłości, sensu, w tęsknocie za Bogiem.
 Czy dla młodych kobiet życie zakonne może być dzisiaj  atrakcyjne bez nadmiernego upiększania? Przecież na co dzień nie tańczymy, nie gramy na instrumentach, nie prowadzimy dyskusji, no może śpiewamy np modlitwy brewiarzowe  i na Mszy świętej. Za to, codziennie się  modlimy  i pracujemy w powierzonych nam zadaniach i w prostych domowych zajęciach. Stykamy się z różnorodnością i innością naszych sióstr i doświadczamy naszych słabości charakteru i temperamentu. Aniołami nie jesteśmy. Świadomie chcemy przeżywać nasze życie tylko dla Niego, we wszystkim co robimy, Jemu chcemy robić miejsce, Jemu pozwalać coraz bardziej naszym życiem kierować i w nim działać. Życie zakonne to oddanie Bogu swojego życia na całkowitą wyłączność, poprzez śluby: czystości ubóstwa i posłuszeństwa w Miłości.
  Do tej Miłości jedynej, wybranej, całkowitej dorastamy latami, nieraz w pocie czoła, zmagając się z wątpliwościami, pytaniami, cierpieniami i wszystkim co ludzkie.
  To życie jest tak bardzo niezrozumiałe dla kogoś kto patrzy z boku, że aż wydaje się dziwaczne, nienaturalne i w pewnym sensie jest  wbrew naturze, dlatego tak łatwo się je ośmiesza i piętnuje. 
   Czasami zadaję sobie pytanie kontrolne (jak mawia moja młodsza współsiostra ), czym moje życie różni się od życia ludzi w świecie? Myślę, że właśnie tym całkowitym bezpośrednim oddaniem Panu w Miłości. I tu jest czas na wymianę zdań, bo przecież można być we Wspólnocie, można prowadzić życie nie mniej religijne i pobożne. Upierałabym się, twierdząc, że życie zakonne jest pewną formą radykalizmu, problem tylko w tym jak my tę pierwotną hojność serca zagospodarowujemy dalej.... Pamiętam lekcję języka polskiego z liceum, kiedy dyskutowaliśmy, czy Judym dobrze zrobił rezygnując z miłości Joasi, na rzecz pracy dla potrzebujących, czy nie zrobiliby więcej razem? Jako jedyna uważałam, że dobrze, bo misja, którą chciał podjąć wymagała czegoś całkowitego. Trochę tak jest z powołaniem, oddaniem swojego życia Bogu. Kiedy byłam młoda wydawało mi się, że robię coś wielkiego decydując się na takie życie, dzisiaj tak nie uważam, myślę, że sekret oddania życia Bogu, polega na zwyczajności i prostocie, w tym co jest, co przychodzi, na wierności i hojności serca. Na pewno wymaga ono pewnej odwagi, podjęcia  decyzji i ośmielam się twierdzić, że dzisiaj decyzja nie jest prosta, bo odwaga musi być większa.
 Innym pytaniem pozostaje, czy taka forma życia zakonnego jaką znamy dzisiaj, znajdzie zrozumienie wśród młodych kobiet?  Co stare zakony powinny zmienić, aby nie zatracić tego co istotne, otwierając się na nowe pokolenia, aby rozpalać na nowo zapał i pragnienie autentycznego, radykalnego życia dla Pana?   

Komentarze

  1. "Myślę, że właśnie tym całkowitym bezpośrednim oddaniem Panu w Miłości."

    Nie wiem, czy to oddanie może być w ogóle "bezpośrednie"? Czyż nie korzystamy niemal na każdym kroku z jakiegoś pośrednictwa...?
    "I tu jest czas na wymianę zdań..."
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie oddajemy wprost Bogu w takim sensie,,bezpośrednim". Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Bravo, Siostro! Gratuluję pomysłu bloga:), fajna sprawa:-). Pozdrawiam serdecznie:-) Magdalena Jóźwiak

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny tekst. Szczególnie początek - skłania do refleksji nad skromnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.Celem tekstu nie było ukazanie braku skromności ale sposobu przedstawiania Sióstr.

      Usuń
  4. Na nasze dręczenie( byłyśmy w liceum) dlaczego do stanu kapłańskiego idą fajni chłopcy, ksiądz odpowiadał: skoro P. Bóg może sobie wybierać, to co myślicie, że ułomków weźmie:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Siostro Kochana, pięknie ubrana w słowa myśl: "sekret oddania życia Bogu, polega na zwyczajności i prostocie, w tym co jest, co przychodzi, na wierności i hojności serca.". Nie wiem co siedzi w głowach młodych dziewczyn więc nie wiem jaki obraz życia zakonnego będzie je pociągał ale wydaje mi się, że wiele osób można zdobyć dla Chrystusa otwartością, prostą radością (z gitarą lub bez), okazaniem zwyczajnego zainteresowania sprawami drugiej osoby. Choć się nie znamy to podświadomie czuję, że Siostra w ten sposób odnosi się do młodych kobiet. Pozdrawiam serdecznie i życzę Błogosławionych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilu, dziękuję. Modlę się w te Święte Dni, także za Twoja Rodzinę. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Siostry i stereotypy

Często obserwuję dosyć uproszczony sposób postrzegania  sióstr zakonnych, dotyczy to zarówno  ludzi młodych  jak i dorosłych, nie pomijając księży, zarówno ludzi wierzących i niewierzących, przy czym Ci drudzy, często spoglądają na siostry z pewną ciekawością, jako relikt przeszłości i  dziwowisko.    Siostry muszą robić coś bardzo dobrze albo być wyjątkowe, aby mogły być postrzegane jako te, które są warte uwagi, szacunku i współpracy. W przeciwnym razie nie istnieją albo są przedmiotem drwin.  Przy czym od sióstr oczekuje się wszystkich cnót od zaraz, np. pokory, służby, pogody ducha (zawsze uśmiechnięta), łagodności, wykształcenia, najlepiej na wysokim poziomie, znajomości języków obcych, inteligencji i obycia.   Ale może dosyć już tego sarkazmu, a spróbujmy zobaczyć  stereotypy, przez które postrzegane są siostry.
 Siostry nic nie robią tylko się modlą, ich życie jest strasznie nudne.

Modlitwa stanowi znaczącą część ich życia ale nie jedyną. W domu kobiety poświęcają czas dzieciom…

Tysiąc propozycji na Wielki Post

Jesteśmy w trakcie Wielkiego Postu, co chwilę pojawiają się nowe propozycje, jak chrześcijanin może dobrze przeżyć Wielki Post, słyszymy jaki sposób jest najlepszy, który bardziej Boży, a który jest pogonią za czymś...   Jedni zachęcają do Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, drudzy zniechęcają. Jedni mówią, aby podejmować postanowienia Wielkopostne inni, żeby nie robić głupich postanowień itd...  Czasem myślę, że praktyki wszelkich umartwień rozumianych jako odmawianie sobie przyjemności w tym czasie, są już przestarzałe i mało wydajne, natomiast wszelkie dzieła miłosierdzia, dobrze widziane i ewangeliczne...  Ten mętlik i ogólne zamieszanie,  ma  też swoje dobre strony, bo zmusza mnie do refleksji.
O co chodzi  w Wielkim Poście?

  Czemu tyle się dzieje wokół niego? Odpowiedź jest zdumiewająco prosta o Pana Jezusa, o to by bardziej iść za nim, bardziej go poznać, zobaczyć jak wiele uczynił  dla mnie i czy jestem gotowa by odpowiadać na tę Miłość, w tym miejscu, w którym żyję i pracuję, po…

Oto jestem

Mów, bo sługa Twój słucha ...(1Sm3,3b-10,19) Według mnie jeden z najpiękniejszych fragmentów biblijnych. Młodego Samuela Pan wzywa po imieniu, chłopiec słyszy głos ale nie wie skąd pochodzi,  dopiero Heli wskazuje mu, że to Pan go woła.  Jest coś pięknego w tym młodzieńczym porywie serca, chłopiec słyszy swoje imię i natychmiast reaguje ,, Oto jestem", wyraża gotowość...Mów Panie bo sługa Twój słucha uległość wobec Pana.  Czasami słyszę, jak rozeznać powołanie? Na jaki znak mam czekać, aby wiedzieć do czego Pan mnie powołuje?    Myślę, że powołanie to jest poryw serca, rozumianego jako coś co dotyka mojej głębi pragnień, jakiejś istoty, która wyczuwa wielką Tajemnicę i Miłość Boga wszechogarniającą  i oczekuje odpowiedzi...Jest to jakiś rodzaj pragnienia: więcej, bardziej,  mocniej...  Chęć pomocy ludziom, czynienie czegoś dobrego, to za słabe motywacje, ponieważ one się wypalą wcześniej czy później ale pójście za Panem, odważnie i bez kompromisów, jest tym co będzie nam nadawało…

Urok młodości

Dawno mnie tu nie było, ufam, że czytelnicy nie odpłynęli, (hmm, te kilka osób, to prawdziwa przyjemność). Chociaż statystki stanęły, to dzielnie udaję, że nie zależy mi na nich...

 Byłam na wsi, jak na lato przystało. Na takiej niezwykłej wsi, w Górce Klasztornej, w Wielkopolsce. To  piękne miejsce z Matką Bożą, o które dbają Misjonarze Świętej Rodziny.  Spotkało się tam sto dwadzieścia młodych ludzi, którzy się modlili i rozmawiali o Bogu, o życiu, o tym w co wierzą, jak wierzą, niektórzy stawiali sobie pytania, jak lepiej i piękniej żyć, inni ładowali baterie na cały rok i było  też miejsce na wspólną zabawę. Myślę, że w dzisiejszych czasach bycie razem, rozmawianie, nawiązywanie relacji, wcale nie jest takie proste i trzeba zrobić spory wysiłek, aby ze sobą nawiązać kontakt werbalny, a nie internetowy.    Mimo wszechobecnego internetu, z uporem maniaka twierdzę, że człowiek dojrzewa przez żywą relację z drugim człowiekiem, twarzą w twarz, nie internetową, ucząc się drugiego, pr…