Przejdź do głównej zawartości

Dorastanie do męskości

      W czasie kiedy nie byłam już młoda i piękna, zaczęłam pracować w jednym z naszych  gimnazjów, w którym klasy były różnicowane na  dziewczęta i chłopców. Jak wiadomo mężczyźni pracujący w szkole, do częstych nie należą. Chociaż tutaj było ich sporo, to dla tego rocznika zabrakło wychowawcy. Będąc babą zdecydowaną i energiczną oraz posiadającą doświadczenie, wcześniej pracowałam w liceum 10 lat! Dyrekcja uznała, że nadaję się do tej roli. I tu zaczyna się wyzwanie. Pierwszego września dwudziestu siedmiu łepków, zasiadło przede mną ,w pojedynczych ławkach.
 Przerażenie moje, nie było mniejsze niż ich, w nowej szkole. 
    Nie byłam wybitną wychowawczynią, uczyłam się na próbach i błędach jak to w życiu bywa.
 Wiek dojrzewania to trudny czas, więc na pierwszym zebraniu poprosiłam  mamy aby oddały  synów ojcom i niech oni nad nimi przejmą władzę.
  Efekt był taki, że na każdym zebraniu większość stanowili ojcowie, tak jak i to, że jeździli ze mną na wycieczki klasowe i inne wypady organizowane dla chłopców np walki na miecze na Cytadeli, nie wszyscy ale zawsze jacyś byli.
  Może ktoś uśmiechnąć się z politowaniem. 
Szybko się bowiem  zorientowałam, że chłopiec musi się dowiedzieć jak być mężczyzną od innych mężczyzn i koledzy są tutaj niezwykle ważni, a potrzeba przebywania tylko w swoim gronie jest naturalna, jednak bezcenną osobą w wieku dojrzewania jest ojciec lub inny znaczący mężczyzna, autorytet, dający synowi siłę, aby być odważnym i pewnym swojej męskości. 
 Zobaczyłam też jak niezwykle raniące dla chłopców w tym wieku jest przezwisko ,,ty pedale" lub ,,gejem jesteś"?. Ponieważ nikt z nich w tym wieku nie chce być homoseksualny (swoją drogą to myślę, że nie tylko w tym wieku). 
  Chłopcy dorastający, przeżywają wiele lęków,  rzadko też je wypowiadają lub ujawniają, dlatego trudniej sobie z nimi radzą. Może to kwestia wychowania, a może kwestia stawania się mężczyzną, poradzenia sobie z pytaniami: Kim jestem? Czy jestem wystarczająco dobry? Czy powinienem walczyć i jak? Skąd mam brać siłę by się stawać? Stąd się też biorą ryzykowne zachowania, często  wulgarne, demonstrujące siłę i odwagę.
   Dorastający mężczyzna musi walczyć i oczekiwanie od niego, że będzie grzeczny jak dziewczynka jest nieporozumieniem. Stawianie wyzwań chłopcom, dawanie zadań, szczególnie przez innych mężczyzn, jest czymś bezcennym i tym  co pomaga im wzrastać
 Jednym z takich miejsc do walki jest sport. Nigdy nie zapomnę widoku niebieskich koszulek (mieli mundurki), wybiegających na przerwę i ganiających za piłką w tłumie, w tą i z powrotem. Pytałam wtedy Co oni widzą w tej piłce? Mądrzy mężczyźni mi mówili: rywalizację i walkę.
  To co mnie też uderzyło, to fakt, że wrażliwość, często jest dla chłopców problemem. Chłopcy wrażliwi i z artystycznymi predyspozycjami, mają trudniej aby odnaleźć się w świecie męskim, dlatego klasa jednorodna była dla nich wyzwaniem. Musieli znaleźć dla siebie miejsce  i często mówili, nie wszyscy mężczyźni są wojownikami, w ten sposób szukając swoich odpowiedzi. Niektórzy z nich zaprzeczają swojej wrażliwości, myśląc, że jest to rozwiązanie.
  W tym wieku, 13-16 lat u młodego człowieka,  bardzo intensywnie kształtuje się męskość  i świat wartości, często następuje też, radykalizacja postaw i poglądów. Później już wiele się nie wydarza ale buduje się na tym, czego się doświadczyło  i co przeżyło,  w tym znaczącym okresie.
  I kończąc powoli. Czasami mówiłam dziewczynkom, kiedy miały pretensje, że chłopcy się nimi nie interesują w pierwszej gimnazjum lub są tacy dziwni, nic nie rozumieją. ,,Chłopcy muszą nauczyć się relacji z wami, oni nie wiedzą jak nawiązać z wami kontakt, chłopcy też są nieśmiali'' . Jak wielkie było ich zdziwienie. A chłopcy często mówili: Jakie te baby są głupie, czego one chcą.
 W koedukacyjnej klasie mówię: Nie róbcie za nich wszystkiego, wymagajcie od nich kultury i szacunku dla siebie, stawiajcie im wymagania, zrobią dla was wiele.Taką mam nadzieję
    Praca z chłopcami, zwiększyła mój szacunek do mężczyzn, pozwoliła docenić rolę i wagę ojca dojrzałego i mądrego, otworzyła mnie bardziej na inność tego świata i pokazała, jak trudna jest droga do tego aby stać się   mężczyzną.

Komentarze

  1. S. Klaro. ślicznie dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Zaglądam z rewizytą.
    Tak - rola ojca w wychowaniu dziecka - nie tylko chłopca jest bardzo istotna.
    Ślicznie dziękuje za niezwykle cenne spostrzeżenia. Pozdrawiam.
    furtka11.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję bardzo.Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny wpis! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Oddać życie Bogu

Czasami oglądam w internecie Siostry tańczące, śpiewające, grające, elokwentne i wykształcone, zazwyczaj są to młode i piękne kobiety, myślę wtedy, że chcemy pokazać nasze życie, jako atrakcyjne, jakbyśmy chcieli udowodnić światu, że nie tylko  jesteśmy normalne ale też piękne i utalentowane, że niczym się nie różnimy od kobiet pozostających w świecie, po części to prawda. Siostry mojego pokolenia, z kolei, ukazywane są jako działaczki na rzecz potrzebujących, budujące domy, wychowawczynie, wykładowczynie lub feministki walczące o prawa kobiet i zakonnic, te ostatnie  bardziej  spoza Polski. Jednym słowem czyniące wielkie rzeczy dla Pana. Zmieniają się czasy i ludzie oraz środki wyrazu.
Jednak pod pewnymi względami człowiek się nie zmienia np. w pragnieniu i poszukiwaniu miłości, sensu, w tęsknocie za Bogiem. Czy dla młodych kobiet życie zakonne może być dzisiaj  atrakcyjne bez nadmiernego upiększania? Przecież na co dzień nie tańczymy, nie gramy na instrumentach, nie prowadzimy dys…

Oto jestem

Mów, bo sługa Twój słucha ...(1Sm3,3b-10,19) Według mnie jeden z najpiękniejszych fragmentów biblijnych. Młodego Samuela Pan wzywa po imieniu, chłopiec słyszy głos ale nie wie skąd pochodzi,  dopiero Heli wskazuje mu, że to Pan go woła.  Jest coś pięknego w tym młodzieńczym porywie serca, chłopiec słyszy swoje imię i natychmiast reaguje ,, Oto jestem", wyraża gotowość...Mów Panie bo sługa Twój słucha uległość wobec Pana.  Czasami słyszę, jak rozeznać powołanie? Na jaki znak mam czekać, aby wiedzieć do czego Pan mnie powołuje?    Myślę, że powołanie to jest poryw serca, rozumianego jako coś co dotyka mojej głębi pragnień, jakiejś istoty, która wyczuwa wielką Tajemnicę i Miłość Boga wszechogarniającą  i oczekuje odpowiedzi...Jest to jakiś rodzaj pragnienia: więcej, bardziej,  mocniej...  Chęć pomocy ludziom, czynienie czegoś dobrego, to za słabe motywacje, ponieważ one się wypalą wcześniej czy później ale pójście za Panem, odważnie i bez kompromisów, jest tym co będzie nam nadawało…

Siostry i stereotypy

Często obserwuję dosyć uproszczony sposób postrzegania  sióstr zakonnych, dotyczy to zarówno  ludzi młodych  jak i dorosłych, nie pomijając księży, zarówno ludzi wierzących i niewierzących, przy czym Ci drudzy, często spoglądają na siostry z pewną ciekawością, jako relikt przeszłości i  dziwowisko.    Siostry muszą robić coś bardzo dobrze albo być wyjątkowe, aby mogły być postrzegane jako te, które są warte uwagi, szacunku i współpracy. W przeciwnym razie nie istnieją albo są przedmiotem drwin.  Przy czym od sióstr oczekuje się wszystkich cnót od zaraz, np. pokory, służby, pogody ducha (zawsze uśmiechnięta), łagodności, wykształcenia, najlepiej na wysokim poziomie, znajomości języków obcych, inteligencji i obycia.   Ale może dosyć już tego sarkazmu, a spróbujmy zobaczyć  stereotypy, przez które postrzegane są siostry.
 Siostry nic nie robią tylko się modlą, ich życie jest strasznie nudne.

Modlitwa stanowi znaczącą część ich życia ale nie jedyną. W domu kobiety poświęcają czas dzieciom…

Urok młodości

Dawno mnie tu nie było, ufam, że czytelnicy nie odpłynęli, (hmm, te kilka osób, to prawdziwa przyjemność). Chociaż statystki stanęły, to dzielnie udaję, że nie zależy mi na nich...

 Byłam na wsi, jak na lato przystało. Na takiej niezwykłej wsi, w Górce Klasztornej, w Wielkopolsce. To  piękne miejsce z Matką Bożą, o które dbają Misjonarze Świętej Rodziny.  Spotkało się tam sto dwadzieścia młodych ludzi, którzy się modlili i rozmawiali o Bogu, o życiu, o tym w co wierzą, jak wierzą, niektórzy stawiali sobie pytania, jak lepiej i piękniej żyć, inni ładowali baterie na cały rok i było  też miejsce na wspólną zabawę. Myślę, że w dzisiejszych czasach bycie razem, rozmawianie, nawiązywanie relacji, wcale nie jest takie proste i trzeba zrobić spory wysiłek, aby ze sobą nawiązać kontakt werbalny, a nie internetowy.    Mimo wszechobecnego internetu, z uporem maniaka twierdzę, że człowiek dojrzewa przez żywą relację z drugim człowiekiem, twarzą w twarz, nie internetową, ucząc się drugiego, pr…

Duch, który dotyka serc

Nasza młodzież pojechała na religijne spotkanie, organizowane dla uczniów naszych szkół i nie tylko, obawiałam się, że dla dzieci z gimnazjum, będzie to duży wysiłek, za trudne, za bardzo przeładowany plan.

  A w nich obudziło się pragnienie Boga, spotkania Go, młodzi zapragnęli, aby Pan dał im znak, że jest i podeszli do modlitwy wstawienniczej, gdzie Pan odpowiedział, z całą hojnością, obdarowując ich swoją Obecnością, Miłością i było to tak silne doświadczenie, że po przyjeździe przez dwa dni  opowiadały cały czas, o tym co się wydarzyło, jak doświadczyły radości, pokoju  i spotkania z Bogiem, sam na sam, jak Jezus mówił do ich serc.

Ich serca zostały dotknięte przez Ducha Świętego. Pan jest wielki, nieogarniony w swojej Miłości i Tajemnicy. Chciałoby się powiedzieć za psalmistą: Słysząc głos Boga, serc nie zatwardzajcie...

  Duch Święty wylewa swą łaskę na tych, którzy go oczekują, pragną, przekracza nasze ograniczenia, słabość, przekonuje nas o swojej Miłości i Łasce, czy je…