sobota, 31 grudnia 2016

Kończąc rok 2016

  
    Na świecie było Słowo(...) Przyszło do swojej własności a swoi go nie przyjęli.Tych zaś,  
  którzy  je  przyjęli obdarzyło mocą aby się stali dziećmi Bożymi.J1,(10a-13a).
    W dniu kiedy podsumowujemy miniony rok zastanawia mnie na nowo na ile przyjęłam Słowo do swojego życia.Chociaż żyję już sporo lat w klasztorze, to jednak przyjęcie Słowa sercem, ciągle jest dla mnie nowym zaproszeniem,wezwaniem do przygody, pozostawieniem swoich słabości na boku i wyruszeniem w tę niezwykłą drogę z Panem.Czasami wydaje nam się, że musimy być pozbawieni wszelkich wad, najlepiej, chodzącymi ideałami aby pozwolić zamieszkać w naszym sercu Jezusowi,  uczynić go bliskim naszemu życiu,aby zapraszać go do wszystkich naszych poczynań,myśli i relacji, jednak, On, nie czeka na naszą doskonałość ale na naszą wiarę, miłość, ufność, na naszą relację.
    Przyjąć Go we własnym śmietnisku, aby On robił  porządek, dać Jemu pierszeństwo w życiu, aby On je prowadził i kierował nim.Nie jest to takie proste, wbrew łatwości pisania, wszystko co składa się na nasz egoizm, a jest tego sporo, temu zaprzecza, nie trzeba być zakonnicą by o tym wiedzieć, wystarczy pragnąć być blisko Niego, by rozumieć jak fascynujące to zadanie.Wierzę,że fakt bycia dzieckiem Bożym pozwala nam ufać,że mamy moc aby nasze pragnienia stawały się naszym realnym życiem w nadchodzącym roku.    
                                              

        
   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz