Urszulanka do dominikanek

     Mój blog umiera śmiercią naturalną i ciągle nie wiem czy powinnam go wskrzesić na nowo czy zostawić tak jak jest. 

  Tym czasem.... Ostatnio poruszył mnie wywiad, Sióstr dominikanek z Broniszewic. Siostry z Broniszewic: to jest dla nas najbardziej upokarzające w Kościele (deon.pl) i chciałabym się do niego odnieść korzystając z możliwości wypowiedzenia własnego zdania tutaj na blogu,  w końcu pracujemy w tej samej branży tzn. dla Pana.     

    Chcę zaznaczyć, że bardzo je podziwiam i szanuję, za ich pracę, pomysłowość, entuzjazm i umiejętność bycia w mediach, jednak z udzielonym wywiadem chciałabym polemizować. O co mi chodzi?

   Często zastanawiam się nad rolą kobiety w Kościele, nad  miejscem  sióstr zakonnych, nie wiem czy chodzi nam tutaj o stanowiska, nagrody, czy raczej o szacunek, zauważenie, że jesteśmy, godne traktowanie,  niezależnie od tego czy mamy wykształcenie czy nie i iloma językami mówimy i co robimy. Świetna swego czasu była skarga sióstr elżbietanek, do Rzecznika Praw Obywatelskich, kiedy dziennikarz Gazety Wyborczej  nazwał je służącymi biskupów ... W moim odczuciu pokazały, że każdy ma prawo do własnej godności. 

Siostry, nie tylko przez księży ale także przez wielu ludzi świeckich, w tym katolików, są traktowane dosyć pobłażliwie tzn.  z przymrużeniem oka lub lekceważąco, jako ktoś nieszkodliwy i niemający zbyt wiele do powiedzenia. I często to nie znaczy zawsze, jesteśmy sobie same temu winne. Chociaż w ostatnich czasach to się bardzo zmienia. Bo siostry stają też lepiej uformowane, bardziej wykształcone i świadome tego kim są jako kobiety oddane Bogu. 

Nie wiem dlaczego Siostry nie miałyby mówić o tym, że spotkała je krzywda ze strony jakiegoś kapłana, siostry bądź człowieka świeckiego i nie  dochodzić sprawiedliwości? Ale nie rozumiem dlaczego miały by to robić udzielając na ten temat wywiadów do mediów lub  prosząc o wywiad? 

  Nie mam zamiaru zaprzeczać, że Kościół nie ma kryzysu, bo ma i to jest nasza rzeczywistość na dzisiaj. 

 I myślę, że wszyscy spotykamy mądrych, wielkodusznych i oddanych Bogu i ludziom księży, jak  głupich, pazernych i pysznych i odrażających księży, podobnie jak i ludzi świeckich jak i same nimi jesteśmy. 

 I wierzę, że  więcej jest tych pierwszych  ale o tym nikt nie chce  mówić,  bo dobro uważa się za normę i coś oczywistego i to jest za mało ciekawe.  

   I dobrze wiemy, że wszyscy jesteśmy różnorodni, a ponieważ jest czas, aby mówić źle o księżach ,biskupach i o kościele, bo to się dobrze czyta, to mówimy, nie zastanawiając się czy to komuś pomoże i jakie dobro z tego wyniknie. 

   Naprawdę wierzycie, że nieustanne publiczne mówienie o tym co złe, uzdrowi Kościół i sprawi, że będziemy mieli lepszych kapłanów i ogólny stan wiary ludzi się podniesie?   

  Nie wiem czy Kościół marginalizuje DPS-y i potrzebujących , w  ostatnim czasie mam wrażenie, że mówi się tylko o potrzebujących w Kościele,  jakby inne grupy nie istniały, może za sprawą papieża Franciszka i nie mam tego za złe. Widzę jak wyglądają wigilie dla bezdomnych w moim mieście, a jak wyglądały jeszcze kilka lat temu, obserwuję podejmowane działania dla potrzebujących i  wydaje mi się, że tych inicjatyw jest coraz więcej....

  Z jedną rzeczą się zgodzę ze skostniałymi strukturami, które blokują wiele dobrych działań i inicjatyw i ufam, że to będzie się  zmieniało, bo wymusza to na nas obecny kryzys.

   Widzę też wiele stereotypów,  na temat tego  jaki powinien być ksiądz a jak siostra zakonna i  to nie pozwala nam otworzyć się na nową rzeczywistość. Przyznaję,  że  przełamanie stereotypu zakonnicy  udało się siostrom dominikankom i ufam, że nie będą mi miały za złe, że nie zgadzam się z formą tego wywiadu. 

I na koniec to co mnie irytuje, zasmuca w Kościele, czemu nie raz już dawałam wyraz na tym blogu to wojny wewnątrz Kościoła. Kto jest mądrzejszy, kto głupszy, kto może zreformować Kościół a kto do tego się nie nadaje, kto się bardziej skompromitował i kto jest większym grzesznikiem i skandalistą, a kto ma patent na reformę i uzdrowienie ....

   Czy nie wszystkim nam zależy na Chrystusie? Czy Chrystus nie powinien nas łączyć, czy nie powinniśmy szukać tego co nas łączy niż dzieli? Czy nie  powinniśmy najpierw prowadzić dialogu wewnątrz Kościoła, aby go uzdrowić i  móc go prowadzić ze światem?   






  

Komentarze

  1. Zauważyłam, że mamy " etatowych wyjaśniaczy" , myślę tu o kilku osobach duchownych, bardzo "postępowych", którzy chcą zasłynąć na łamach prasy. Jeden ze wspaniałych Kapłanów mawiał: nie jesteśmy wolni od grzechu i potrzebujemy modlitwy, żebyśmy byli lepsi i to właśnie jest droga do odnowy wszelkiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Barbaro, dziękuję. Myślę podobnie. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Zajrzałam do tego wywiadu i widzę, że to fragment tej najnowszej książki... No szkoda, że tak to zrobili: ploteczki przy kawie o księżach, ten tak się zachował, a ten owak. Tylko że nawet nie ma tu mowy o własnych doświadczeniach, tylko zasłyszane historie. Kto z nas nie słyszał podobnych? A z drugiej strony właśnie na takie teksty jest chyba największy popyt wśród odbiorców katolickich mediów. A przynajmniej te media tak uważają, niestety.
    Szkoda, bo wiem, że np. s. Tymoteusza ma wujka, który jest jednym z lepszych księży, jakich znam, i który na różne sposoby jej pomaga. Może gdzieś kiedyś opowiadała o nim, ale ja nie słyszałam...

    Niech siostra nie uśmierca bloga. Niech tak sobie żyje w swoim rytmie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Siostro za mądry komentarz i zachętę do podtrzymywania bloga. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czy Pan Bóg działa moim życiu?

Co to znaczy być Dzieckiem Boga?

Czy możliwe jest życie w czystości?