Przejdź do głównej zawartości

Kocham życie

  Kocham życie, jego dynamizm, twórczość, piękno, ideały i wartości, które nadają mu sens...Cieszy mnie fakt, że żyję, chociaż nie zawsze jest prosto to właśnie dlatego cenię sobie życie, że trzeba walczyć o jego smak i nie pozwolić, aby wciągnęły mnie zawirowania i mętne wody. Kocham życie i chciałabym aby każdy mógł żyć i doświadczyć Jego  piękna i siły
  Moja znajoma opowiadała mi, że rodziła swoją pierwszą córeczkę dwanaście godzin ale kiedy dziewczynka pojawiła się na świecie wypełniało ją tak wielkie szczęście, że zapomniała o bólu i była gotowa znowu rodzić. W moim mieście, w Oknie Życia w przeciągu miesiąca znaleziono dwoje dzieci, dziękuję Bogu, że mogły się urodzić, na pewno znajdą się ludzie, których te istotki uszczęśliwią...Swoją drogą ma rację moja siostra, która  mnie pytała: W jakiej sytuacji muszą znajdować się ludzie, że decydują się na  oddanie dziecka?
  Z przejęciem czytam o kobiecie, która zdecydowała się usunąć swoje trzecie dziecko, nie wierzę, że w jej sercu   jest pokój i szczęście. Nie umiem zrozumieć kobiet, które uważają, że aborcja jest słuszna.
Czasami kobiety, które pozbyły się swoich dzieci  usprawiedliwiam  myśląc, że nie były same wystarczająco kochane, że nie miały obok siebie mężczyzn, kochających i mądrych, nie mogę uwierzyć, że kobieta kochana będzie chciała usunąć dziecko.
 Opowiadała mi pewna nauczycielka, że w jej średniej szkole dziewczyny zachodziły w ciążę i przychodziły do niej z informacją, że idą się pozbyć dziecka, owa nauczycielka robiła wszystko, aby dzieci mogły się urodzić. Długa i wyczerpująca była to walka. Kiedy dzieci się urodziły obie przyszły do niej z wózkami jako najszczęśliwsze kobiety na świecie.
  Życie jest darem i cudem, w dzisiejszych czasach nie jest wcale takim oczywistym, móc począć dziecko. Wiele małżeństw oddało by wszystkie pieniądze świata, aby mogli mieć dziecko. Dlatego taką arogancją wydaje mi się ,,pozbycie się problemu".
  Dzisiaj obchodzimy Dzień Świętości Życia, w dniu kiedy do Maryi przyszedł anioł i powiedział jej, że będzie Matką Boga. Po długich rozmyślaniach postanowiłam podjąć  Duchową Adopcję Dziecka Poczętego tzn będę się modliła aby kobiety zechciały urodzić dzieci, których nie chcą, aby miały taką odwagę i potem mogły je oddać w szpitalu lub do Okna Życia. Tyle par czeka na dziecko...Maryjo Matko Pięknej Miłości, wypraszaj nam łaskę miłości do życia swojego i innych.        

Komentarze

  1. Można się tak zakałapućkać i zakręcić, że natychmiastowe pozbycie się dziecka (albo "ciąży") wydaje się jedynym rozwiązaniem. Naprawdę można. Poczucie opuszczenia, samotność, niedostrzeganie perspektyw, konieczność rezygnacji z planów, zmęczenie,... plus hormony... Naprawdę można.
    I wtedy powinien być obok ktoś, kto powie "Ja ci pomogę. Nie rób mu nic złego". O takich ludzi i o taką odwagę też trzeba się modlić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda,wierzę,że można...Jak ważna jest jednak obecność drugiego człowieka,życzliwa i wspierająca.Dziękuję za tę wypowiedź. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Piękny blog! Dziękuję za te wpisy pełne wiary, miłości, dobroci i mądrości.
    Pozdrawiam ciepło!
    Iza

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze, albo prawie zawsze, usprawiedliwiam takie kobiety. Macierzyństwo jest wpisane w naszą kobiecą psychofizjologię, zatem każde poważne tąpnięcie na tej linii jest odzwierciedleniem poważnego niedoboru w sferze osobistej. Dlatego tak ważne jest, by stwarzać mechanizmy społeczne, które przywracałyby równowagę w tej dziedzinie. Obecność bliskich osób w tym kluczowym momencie jest bezcenna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tę mądrą wypowiedź. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. "Chrześcijaństwo to przygoda spotkania z najmniej ważnym człowiekiem."

    Gratuluję odważnej decyzji! Teraz będzie Siostra nosiła duchowo, pod sercem Dziecko Poczęte!

    Słyszałem też o Dziele Duchowej Adopcji Sióstr Zakonnych...

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz.Pozdrawiam.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Oddać życie Bogu

Czasami oglądam w internecie Siostry tańczące, śpiewające, grające, elokwentne i wykształcone, zazwyczaj są to młode i piękne kobiety, myślę wtedy, że chcemy pokazać nasze życie, jako atrakcyjne, jakbyśmy chcieli udowodnić światu, że nie tylko  jesteśmy normalne ale też piękne i utalentowane, że niczym się nie różnimy od kobiet pozostających w świecie, po części to prawda. Siostry mojego pokolenia, z kolei, ukazywane są jako działaczki na rzecz potrzebujących, budujące domy, wychowawczynie, wykładowczynie lub feministki walczące o prawa kobiet i zakonnic, te ostatnie  bardziej  spoza Polski. Jednym słowem czyniące wielkie rzeczy dla Pana. Zmieniają się czasy i ludzie oraz środki wyrazu.
Jednak pod pewnymi względami człowiek się nie zmienia np. w pragnieniu i poszukiwaniu miłości, sensu, w tęsknocie za Bogiem. Czy dla młodych kobiet życie zakonne może być dzisiaj  atrakcyjne bez nadmiernego upiększania? Przecież na co dzień nie tańczymy, nie gramy na instrumentach, nie prowadzimy dys…

Oto jestem

Mów, bo sługa Twój słucha ...(1Sm3,3b-10,19) Według mnie jeden z najpiękniejszych fragmentów biblijnych. Młodego Samuela Pan wzywa po imieniu, chłopiec słyszy głos ale nie wie skąd pochodzi,  dopiero Heli wskazuje mu, że to Pan go woła.  Jest coś pięknego w tym młodzieńczym porywie serca, chłopiec słyszy swoje imię i natychmiast reaguje ,, Oto jestem", wyraża gotowość...Mów Panie bo sługa Twój słucha uległość wobec Pana.  Czasami słyszę, jak rozeznać powołanie? Na jaki znak mam czekać, aby wiedzieć do czego Pan mnie powołuje?    Myślę, że powołanie to jest poryw serca, rozumianego jako coś co dotyka mojej głębi pragnień, jakiejś istoty, która wyczuwa wielką Tajemnicę i Miłość Boga wszechogarniającą  i oczekuje odpowiedzi...Jest to jakiś rodzaj pragnienia: więcej, bardziej,  mocniej...  Chęć pomocy ludziom, czynienie czegoś dobrego, to za słabe motywacje, ponieważ one się wypalą wcześniej czy później ale pójście za Panem, odważnie i bez kompromisów, jest tym co będzie nam nadawało…

Siostry i stereotypy

Często obserwuję dosyć uproszczony sposób postrzegania  sióstr zakonnych, dotyczy to zarówno  ludzi młodych  jak i dorosłych, nie pomijając księży, zarówno ludzi wierzących i niewierzących, przy czym Ci drudzy, często spoglądają na siostry z pewną ciekawością, jako relikt przeszłości i  dziwowisko.    Siostry muszą robić coś bardzo dobrze albo być wyjątkowe, aby mogły być postrzegane jako te, które są warte uwagi, szacunku i współpracy. W przeciwnym razie nie istnieją albo są przedmiotem drwin.  Przy czym od sióstr oczekuje się wszystkich cnót od zaraz, np. pokory, służby, pogody ducha (zawsze uśmiechnięta), łagodności, wykształcenia, najlepiej na wysokim poziomie, znajomości języków obcych, inteligencji i obycia.   Ale może dosyć już tego sarkazmu, a spróbujmy zobaczyć  stereotypy, przez które postrzegane są siostry.
 Siostry nic nie robią tylko się modlą, ich życie jest strasznie nudne.

Modlitwa stanowi znaczącą część ich życia ale nie jedyną. W domu kobiety poświęcają czas dzieciom…

Urok młodości

Dawno mnie tu nie było, ufam, że czytelnicy nie odpłynęli, (hmm, te kilka osób, to prawdziwa przyjemność). Chociaż statystki stanęły, to dzielnie udaję, że nie zależy mi na nich...

 Byłam na wsi, jak na lato przystało. Na takiej niezwykłej wsi, w Górce Klasztornej, w Wielkopolsce. To  piękne miejsce z Matką Bożą, o które dbają Misjonarze Świętej Rodziny.  Spotkało się tam sto dwadzieścia młodych ludzi, którzy się modlili i rozmawiali o Bogu, o życiu, o tym w co wierzą, jak wierzą, niektórzy stawiali sobie pytania, jak lepiej i piękniej żyć, inni ładowali baterie na cały rok i było  też miejsce na wspólną zabawę. Myślę, że w dzisiejszych czasach bycie razem, rozmawianie, nawiązywanie relacji, wcale nie jest takie proste i trzeba zrobić spory wysiłek, aby ze sobą nawiązać kontakt werbalny, a nie internetowy.    Mimo wszechobecnego internetu, z uporem maniaka twierdzę, że człowiek dojrzewa przez żywą relację z drugim człowiekiem, twarzą w twarz, nie internetową, ucząc się drugiego, pr…

Duch, który dotyka serc

Nasza młodzież pojechała na religijne spotkanie, organizowane dla uczniów naszych szkół i nie tylko, obawiałam się, że dla dzieci z gimnazjum, będzie to duży wysiłek, za trudne, za bardzo przeładowany plan.

  A w nich obudziło się pragnienie Boga, spotkania Go, młodzi zapragnęli, aby Pan dał im znak, że jest i podeszli do modlitwy wstawienniczej, gdzie Pan odpowiedział, z całą hojnością, obdarowując ich swoją Obecnością, Miłością i było to tak silne doświadczenie, że po przyjeździe przez dwa dni  opowiadały cały czas, o tym co się wydarzyło, jak doświadczyły radości, pokoju  i spotkania z Bogiem, sam na sam, jak Jezus mówił do ich serc.

Ich serca zostały dotknięte przez Ducha Świętego. Pan jest wielki, nieogarniony w swojej Miłości i Tajemnicy. Chciałoby się powiedzieć za psalmistą: Słysząc głos Boga, serc nie zatwardzajcie...

  Duch Święty wylewa swą łaskę na tych, którzy go oczekują, pragną, przekracza nasze ograniczenia, słabość, przekonuje nas o swojej Miłości i Łasce, czy je…